Pielęgniarka z hospicjum ujawnia, jakie ostatnie słowa najczęściej wypowiadają umierający

Pielęgniarka hospicyjna opowiedziała o ostatnich słowach, jakie wypowiadają umierający ludzie. Słowa te mówią nam więcej o życiu niż o śmierci.

Julie McFadden znana powszechnie jako „pielęgniarka hospicyjna Julie”, stała się sensacją internetową, gromadząc miliony obserwujących w mediach społecznościowych. Kobieta dzieli się prawdziwymi, nieocenzurowanymi historiami dotyczącymi procesu umierania i tym, czego to nas uczy o życiu.

„Rozmowa o śmierci, myślenie o własnej śmiertelności naprawdę pomaga mi żyć lepiej, bardziej sensownie i myślę, że pomaga spokojniej umrzeć” – powiedziała 42-letnia Julie McFadden w wywiadzie dla CNBC w listopadzie 2024 roku.

Popularność Julie McFadden doprowadziła do wydania jej bestsellerowej książki „Nothing to Fear: Demystifying Death to Live More Fully” (Nie ma się czego bać: demistyfikacja śmierci, aby żyć pełniej). Pielęgniarka dzieli się nie tylko wiedzą kliniczną, ale także emocjonalnymi i egzystencjalnymi mądrościami przekazanymi jej przez osoby, którymi się opiekowała.

Jednak także w wywiadach i postach internetowych ujawnia przejmująco szczere refleksje osób znajdujących się u progu śmierci.

„Jak dobrze czuli się wcześniej”

W 2024 roku, w podcaście Roba Moore’a „Disruptors”, Julie McFadden opowiedziała o tematach, które powracają w rozmowach z pacjentami w ostatnich godzinach ich życia.

Pielęgniarka wyjawiła, że ​​najczęstsze i najbardziej bolesne słowa, jakie ludzie wypowiadają w obliczu śmierci, to nie poetyckie pożegnania ani wielkie olśnienia.

Opierają się na prostocie, żalu i rzeczach niewypowiedzianych lub niedokończonych.

„Główną rzeczą, o której mówią ludzie, a o której nie słyszy się zbyt często, jest: „Żałuję, że nie doceniałem swojego zdrowia” – powiedziała pielęgniarka Moore’owi, jak podaje „New York Post”. „Myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką słyszę od umierających ludzi, jest to, że żałują, iż nie doceniali tego, jak dobrze czuli się wcześniej”.

Doceniaj małe rzeczy

Kolejnym najczęściej poruszanym tematem jest czas tracony na pracę.

„Niektórzy z nas muszą pracować cały czas tylko dlatego, że tak wygląda świat, w którym żyjemy” – powiedział McFadden w rozmowie z CNBC. „Myślę jednak, że nadal można wieść satysfakcjonujące życie, jeśli na co dzień okazuje się wdzięczność za drobne rzeczy”.

Pielęgniarka, która ma ponad 17-letnie doświadczenie, twierdzi, że żal ten często pojawia się u osób, które większość życia spędziły w stresie, pracując lub zajmując się innymi sprawami, nigdy w pełni nie doświadczając fizycznej radości życia.

Julie McFadden zwraca jednak uwagę, że nawet przy tych obowiązkach pragnienie spędzania więcej czasu z bliskimi przeważa nad wartością utraconych awansów lub wynagrodzenia za nadgodziny. Jak wielokrotnie słyszała, nikt nigdy nie życzyłby sobie, by spędzać więcej czasu na spotkaniach lub odpowiadać na e-maile.

Odpuść sobie i ciesz się życiem

Z biegiem czasu Julie McFadden zauważyła pewną prawidłowość, że ludzie w każdym wieku, o różnych przekonaniach i pochodzeniu często powtarzali te same myśli, gdy zbliżał się koniec. Oprócz wdzięczności za zdrowie i żalu, że tak dużo pracowali, wielu z nich wyrażało również pragnienie, aby łatwiej „odpuścić sobie” urazę i strach.

Ostatnim powodem jest to, że wiele osób żałuje, iż nie dążyło do szczęścia bez wyrzutów sumienia i nie kochało bardziej swobodnie.

„Stworzeni, by umrzeć”

Julie McFadden wyjaśniła, że niestety wiele osób zbyt późno zdaje sobie sprawę, jak cudowne jest życie: możliwość oddychania, chodzenia, budzenia się lub odczuwania ciepła promieni słonecznych na skórze.

„Podoba mi się to, że mogę oddychać, spacerować, czuć słońce – takie małe rzeczy” – powiedziała o tym, jak bardzo jest zakorzeniona w życiu.

„Myślę, że dzięki mojej pracy łatwiej mi dostrzec, jak wyjątkowe jest to doświadczenie. Fakt, że wszystko w naszym ciele działa razem, abyśmy mogli żyć i rosnąć… Widzę to również w śmierci. Widzę, jak nasze ciała są biologicznie stworzone, aby umrzeć” – powiedziała Moore’owi.

„To przydarzy się każdemu z nas”

Jednak być może najważniejsze przesłanie Julie McFadden nie dotyczy tego, czego powinniśmy się obawiać, ale tego, co powinniśmy zrozumieć. Od lat stara się ona znormalizować proces umierania, głęboko wierząc, że śmierć nie powinna być owiana strachem i tajemnicą.

„Zauważyłam, że nawet osoby, które są skłonne rozmawiać o śmierci, nawet w stylu: 'Boję się. Nie chcę tego. Nie chcę o tym myśleć’, to jest coś w samym wypowiedzeniu tego na głos, co rozluźnia strach, który towarzyszy temu tematowi” – powiedziała McFadden w „Good Morning America” stacji ABC. „Myślę, że musimy zacząć zmieniać nasze podejście do śmierci i umierania, ponieważ spotka to każdego z nas.

Działania Julie McFadden nie mają na celu wywoływania strachu. Chodzi jej o przeprowadzenie ludzi przez etap życia, który jest zarówno powszechny, jak i przerażający, ponieważ jest nieznany. Jak sama pisze na swojej stronie na Facebooku, „poprzez edukację zmienia śmierć z czegoś przerażającego w coś świętego”.

Jak lepiej żyć, aby zminimalizować żal, który można odczuwać na łożu śmierci? Daj nam znać, co o tym myślisz, a następnie podziel się tą historią, abyśmy mogli rozpocząć dyskusję!

CZYTAJ TAKŻE:

Szef kuchni z hospicjum zdradza, jakie jedzenie zamawia większość ludzi przed śmiercią

Kobieta zmienia swój dom w hospicjum dla starych psów ze schroniska, aby nie umierały w samotności

 

Czytaj więcej na temat...