Coraz więcej osób ujawnia się jako aegoseksualni – oto co to oznacza

Wraz z nasilającą się dyskusją na temat seksualności, zmienia się również słownictwo, którego używa się do jej opisu. Jednym z terminów, który obecnie przyciąga uwagę, jest aegoseksualizm, czyli doświadczenie „bez tożsamości”, definiowane przez „odłączenie”.

Skoro kwestie płci i seksualności stały się tematem codziennych rozmów, nic w tym dziwnego, że coraz więcej nowych terminów zyskuje na popularności.

Aegoseksualizm, to orientacja seksualna z spektrum aseksualności. Określa osoby, które odczuwają podniecenie lub pożądanie, ale nie mają ochoty na podejmowanie aktywności seksualnej.

W swojej istocie tożsamość koncentruje się na rozłączeniu między odczuwaniem pociągu, a chęcią osobistego działania.

„Odłączenie”

Koncepcję tą po raz pierwszy wprowadził w 2012 roku kanadyjski psycholog i seksuolog Anthony Bogaert, który pierwotnie nazwał ją „autochorisseksualizmem”. Bogaert opisał to doświadczenie jako „seksualność bez tożsamości”, która „charakteryzuje się brakiem połączenia między poczuciem własnej tożsamości, a obiektem lub celem seksualnym”.

W praktyce osoba aegoseksualna może czerpać przyjemność z myśli, fantazji lub treści erotycznych, ale jednocześnie czuć dystans do samej idei zaangażowania. Pociąg istnieje, ale pragnienie osobistego uczestnictwa już nie.

Zaburzenia psychiczne

Jednakże pierwotne ujęcie Bogaerta umieściło autochorisseksualizm w kategorii „parafilii”.

Z kolei parafilia to termin używany do opisania intensywnego zainteresowania seksualnego nietypowymi obiektami lub zachowaniami. Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA), może być klasyfikowana jako zaburzenie psychiczne.

APA wyjaśniło, że zaburzenia parafiliczne takie, które „powodują cierpienie psychiczne, obrażenia lub śmierć” u „osób wbrew ich woli”, obejmują zaburzenia voyeurystyczne, zaburzenia masochizmu seksualnego, zaburzenia sadyzmu seksualnego i zaburzenia pedofilskie.

Niektóre z badań sugerują nawet, że pewne zaburzenia parafiliczne, zwłaszcza zaburzenia pedofilskie, są „po prostu niemożliwe do wyleczenia” i można przeciwdziałać im jedynie poprzez „uwięzienie”.

Niezrozumienie

Jednak tą wczesną klasyfikacje aegoseksualizmu szeroko się podważa. Badacze argumentują, że aegoseksualizm odzwierciedla tożsamość seksualną w spektrum aseksualności, a nie zaburzenie psychiczne. Natomiast jego pierwotna kategoryzacja przyczyniła się do długotrwałej stygmatyzacji..

W momencie pojawienia się tej koncepcji po raz pierwszy, już samą aseksualność często źle rozumiano – wyjaśniła seksuolog kliniczna dr Elyssa Helfer. W rezultacie tożsamości związane z aseksualnością często poddawano błędnej charakterystyce lub patologizacji.

Choć na przestrzeni lat świadomość istnienia różnych orientacji seksualnych stale wzrasta, to stygmatyzacja nie zniknęła całkowicie. Zwłaszcza, że wcześniejsze klasyfikacje nadal kształtują percepcję społeczną.

Jedno z uporczywie powtarzających się błędnych przekonań jest takie, że aegoseksualizm jest tym samym co podglądactwo. Tymczasem eksperci podkreślają, że te dwa pojęcia nie są ze sobą tożsame.

Podglądactwo uważa się za fetysz lub zboczenie. Zazwyczaj polega na czerpaniu przyjemności seksualnej z podglądania innych, często bez ich wiedzy.

Natomiast aegoseksualizm jest rozumiany jako tożsamość seksualna. Według Helfera kluczowa różnica leży w uczestnictwie, a fantazjowaniu. Osoby aegoseksualne mogą doświadczać podniecenia lub fantazjować o innych, ale bez chęci bezpośredniego angażowania się w te doświadczenia.

„Oderwanie od rzeczywistości”

Wiele osób, które identyfikują się jako aegoseksualne opisuje na forach internetowych, oderwanie od rzeczywistości, a ich relacje często kładą nacisk na rozdział między „sobą, a podmiotem podniecenia”.

„Jeśli chodzi o mnie to oznacza, że nigdy nie uczestniczę w marzeniach ani scenariuszach, o których myślę na jawie. Mogę „oglądać” rzeczy z perspektywy pierwszej osoby, ale jako postać, a nie jako ja” – napisał jeden z użytkowników Reddita. „Nigdy tak naprawdę nie jestem w to zaangażowany, nie jako ja. To jest właśnie ten brak połączenia między mną, a podmiotem podniecenia. Rozkoszuję się ideą danej sytuacji, ale tylko tak długo, jak jestem oderwany od jej „rzeczywistości”.

Drugi z użytkowników opisał tę granicę jeszcze bardziej bezpośrednio: „Podnieca cię materiał erotyczny i czerpiesz z tego przyjemność, ale przestaje on być erotyczny w momencie, gdy sam się w nim znajdujesz. Fantazjujesz więc o dwóch postaciach uprawiających seks, ale to samo, łącznie z tobą samym, przestaje być erotyczne”.

Inny użytkownik wyjaśnił, że „fantazje są bardzo nierealistyczne, ponieważ dodanie realistycznych elementów sprawiłoby, że stałyby się mniej atrakcyjne”.

W przypadku wielu osób już samo istnienie słowa, które trafnie odzwierciedla ich uczucia, ma znaczenie. Aegoseksualizm oferuje sposób na opisanie pociągu bez uczestnictwa, pożądania bez działania i podniecenia bez zaangażowania.

Co sądzisz o tych licznych określeniach opisujących seksualność? Podziel się z nami swoimi przemyśleniami i podziel się tym artykułem, abyśmy mogli poznać opinię innych!

CZYTAJ TAKŻE:

Finseksualizm: kolejne określenie dotyczące seksualności

37-letnia kobieta zdała sobie sprawę, że jest „digiseksualna”

 

Czytaj więcej na temat...