Kilka tygodni po tajemniczym zaginięciu pary z Chicago w Meksyku śledczy odkryli cztery ciała w zbiorowym grobie. Następnie potwierdzono, że dwoje z ofiar to zaginieni.
Na niespełna dwa miesiące przed zaginięciem Guillermo Hidalgo i Zafara Mawanego, Ortiz opublikował na Instagramie wpis z okazji piątej rocznicy związku z Zafarem.
„Mija pięć lat i nie tylko się kochamy, ale jesteśmy czymś więcej, całym tym doświadczeniem. Trochę luksusu, odrobina chaosu i mnóstwo myśli w stylu: 'nie złośćcie się, że tak świetnie razem wyglądamy’” – tak Ortiz podpisał post z 1 kwietnia, do którego dołączył kilka wspólnych zdjęć pary.
„Wszystkiego najlepszego z okazji piątej rocznicy, kochanie. Wznieśmy toast za kolejne wspólne lata w tej nowej, wspaniałej erze Meksyku”.
Para, obaj w wieku 56 lat, przeprowadziła się do Meksyku z Chicago w październiku 2025 roku. Jak wspominał Ortiz, otaczali się tam „wspaniałymi przyjaciółmi, pięknymi kwiatami i chaosem, który aż prosi się o podkład muzyczny w wykonaniu mariachi”.
Jednak 20 maja, po opuszczeniu swojego domu w mieście Meksyk, Zafar i Ortiz zaginęli.
Zniknęli bez śladu
Jak podała stacja NBC Chicago, w dniu zaginięcia mężczyźni mieli kupić krzesełko schodowe dla matki Zafara Mawaniego, która choruje na Alzheimera.
Według doniesień magazynu „People”, para umówiła się na zakup urządzenia z prywatnymi sprzedawcami. Poproszono ich o przyjazd do domu matki Zafara Mawaniego, gdzie miał odbyć się montaż sprzętu.
Jak podają różne media, zanim kontakt nagle się urwał, Zafar i Ortiz udostępnili swoją lokalizację w czasie rzeczywistym znajomemu.
„Wielkie serca”
Choć poszukiwania trwały już trzeci tydzień, bliscy nie chcieli tracić nadziei.
Kontynuacja artykułu pod postem
4 czerwca ich bliska przyjaciółka zamieściła na Facebooku wzruszający wpis, w którym opisała Zafara i Ortiza jako osoby, których dobroć wywarła trwałe wrażenie na wszystkich wokół.
„Są ludzie, którzy pozostawiają ślad w życiu tych, którzy mieli przywilej ich poznać. Wy jesteście właśnie takimi osobami” – napisała Namiko de Delgado
„Dwoje ludzi o wielkich sercach… którzy zawsze dążyli do życia w spokoju i szczęściu, na własnych zasadach. Ci, którzy ich znają, wiedzą, że ich jedynym pragnieniem było pełne życie, czerpanie radości z każdego dnia i budowanie spokojnej egzystencji w otoczeniu tego, co dawało im szczęście”
„Wciąż ich szukamy”
We wpisie przyznano, jak bolesna jest niepewność o to co się z nimi dzieje, a jednocześnie wyrażono wiarę, że para odnajdzie się cała i zdrowa.
„Mijają kolejne dni, a my wciąż nie mamy jasnych odpowiedzi ani konkretnych informacji. Jednak wciąż żywimy nadzieję, że otrzymamy od Was wieści i dowiemy się, że wszystko u Was w porządku”.
Przyjaciółka zakończyła wiadomość kolejnym płynącym z serca apelem: „Dobrzy ludzie pozostawiają po sobie niezatarty ślad. Zajmujecie wyjątkowe miejsce w moim sercu oraz w sercach wszystkich, którzy mieli przyjemność Was poznać”.
„Wciąż ich szukamy”.
Niecałe dwa tygodnie później policja dokonała makabrycznego odkrycia.
Zbiorowy grób
Jak podało Infobae, 17 czerwca służby przeszukujące zalesiony teren w La Marquesa, w Ocoyoacac na obrzeżach miasta Meksyk, znalazły zbiorowy grób, w którym były cztery ciała.
Policja poinformowała również, że w pobliżu znaleziono ludzką kończynę.
Przez kilka dni pracowano nad ustaleniem tożsamości odnalezionych osób.
Ostatecznie 24 czerwca rodzina Zafara Mawaniego potwierdziła, że to on i Ortiz byli dwiema z ofiar.
Kontynuacja artykułu pod postem
Druzgocące wieści potwierdziła na GoFundMe inna przyjaciółka pary. Ashley Jeanine Galante utworzyła zbiórkę w celu sfinansowania „ławki pamięci” oraz „umieszczenia tablicy”, przy których ludzie mogliby „się gromadzić, oddawać refleksji i wspominać dwóch wspaniałych mężczyzn, którzy tak wiele z siebie dawali innym”.
„Kto ich znał, ten ich kochał. Potrafili kochać całym sercem, każdego traktowali jak członka rodziny i sprawiali, że ludzie czuli się dostrzeżeni. Ich ciepło nas jednoczyło, a ich odejście pozostawia ogromną pustkę w tak wielu sercach” – napisała organizatorka zbiórki.
„Odeszli od nas zdecydowanie za wcześnie i nie zasłużyli na taką przemoc”.
Seria aresztowań
Uważa się, że pozostałe dwie ofiary to małżeństwo w wieku 56 i 38 lat. Choć władze nie ujawniły jeszcze ich tożsamości
Śledztwo doprowadziło do serii aresztowań. Jak podał serwis Infobae, wśród pięciu zatrzymanych osób po powiązaniu ich ze sprawą znalazła się była funkcjonariuszka policji, Yesenia V. Według ustaleń śledczych kierowała ona gangiem zajmującym się porwaniami i napadami rabunkowymi. Natomiast u pozostałych czterech podejrzanych, w tym dwóch obywateli Wenezueli w chwili zatrzymania znaleziono amunicję, narkotyki oraz czarną walizkę.
Trwają badania DNA, a władze pracują nad oficjalnym ustaleniem tożsamości wszystkich czterech ofiar.
Prosimy o złożenie kondolencji bliskim pary, a następnie o przekazanie tej historii dalej, aby inni mogli zrobić to samo.
CZYTAJ TAKŻE:
23-letniej brytyjskiej influencerce grozi w Dubaju śmierć przez rozstrzelanie
Stan w USA po raz pierwszy od 200 lat wykona egzekucję na kobiecie: oto jej przerażająca zbrodnia