22-latka ujawniła, co widziała po „śmierci”

Młoda kobieta spadła z 18-metrowego klifu i „zginęła” podczas wędrówki. Teraz ujawnia, co dokładnie zobaczyła po drugiej stronie.

Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej.

Erice Tait, psychoterapeutka z New Jersey, wędrowała po klifach wzdłuż rzeki Hudson, gdy przydarzył jej się straszny upadek.

Erica natknęła się na wyschnięty wodospad i postanowiła spróbować zejść w dół. Jej decyzja okazała się śmiertelnie niebezpieczna. Schodząc w dół poślizgnęła się na kamieniu i spadła z wysokości 18 metrów.

W wyniku tego zdarzenia złamała żebra, miednicę, rdzeń kręgowy, ręce, a także przebiła płuca. Zaraz po upadku straciła przytomność.

Wspominała czas, który spędziła czekając na przyjazd służb ratunkowych, gdy na zmianę odzyskiwała i traciła przytomność.

Wystąpiła na kanale YouTube The Other Side NDE i wyjaśniła: „Pierwszą rzeczą, jaką pamiętam, jest oddzielenie się od mojego fizycznego ciała. Pamiętam więc, że spojrzałam na swoje ciało i uświadomiłam sobie, że nim nie jestem. Nie jestem. Jest coś oddzielnego od mojej fizycznej istoty”.

Dodała: „I dzięki temu dowiedziałam się, że nie umieram, że tak naprawdę nie ma śmierci. Jest coś, co faktycznie przetrwa śmierć , a niektórzy nazywają to duszą, duchem lub świadomością”.

Tak opowiadała o czasie spędzonym pomiędzy światami: „To było naprawdę głębokie przeżycie, bo w tamtym czasie wierzyłam wyłącznie w to, co mogłam wyczuć za pomocą pięciu zmysłów, ale to był dowód, że istnieje coś więcej niż tylko to, co fizyczne”.

Wspominała także, że widziała całe swoje życie przelatujące przed jej oczami podczas tego, co nazywała „przeglądem życia”.

Kiedy miała wypadek, cierpiała na uzależnienie i miała traumę. Stwierdziła, że ​​w tamtym czasie była „chorą i ranną osobą”.

W tym momencie uświadomiła sobie, że wyrządzała więcej szkody niż pożytku wszystkim wokół siebie. Było to dla niej „bardzo otwierające oczy” odkrycie.

„To spowodowało ogromne i głębokie współczucie dla cierpiących na świecie, a także głębokie zrozumienie, jaki jest nasz prawdziwy cel tutaj” – powiedziała.

Dodała, że ​​przed wypadkiem była „wielką ateistką”, a także miała „doświadczenie białego światła”.

„To była najbardziej niesamowita, niewypowiedziana ilość miłości i spokoju, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam” – powiedziała.

„…Mądrość płynąca z przebywania w tej energii była również ogromna… każda pojedyncza komórka, każdy atom w materii jest stworzony przez tę jedną energię i tak naprawdę wszyscy jesteśmy jednym, wszyscy jesteśmy w pełni połączeni i ponieważ jesteśmy jednością, nie ma oddzielenia, nie ma śmierci”.

Erica spędziła ponad siedem godzin u podnóża klifu, gdy przypadkowo znalazł ją strażak, który był w okolicy.

„Podjęłam decyzję i jednocześnie powiedziano mi, że mam wrócić do swojego ciała. Zrobiłam to całkiem spokojnie, nie było żadnego większego oporu” – dodała.

Erica spędziła ponad miesiąc w szpitalu, a następnie przez sześć miesięcy poruszała się na wózku inwalidzkim. Opisała swoje doświadczenie jako „dar”.

CZYTAJ WIĘCEJ:

15 rzeczy, które kobiety uważają za nieatrakcyjne u mężczyzn

Erin Brockovich: Prawdziwy George, dzieci i mało znane fakty

 

Czytaj więcej na temat...