To miała być zwykła noc. W jednym z domów pod Poznaniem nagle rozegrał się jednak dramat, który mógł skończyć się tragedią. 6-letni chłopiec chwycił za telefon i zrobił coś, czego wielu dorosłych mogłoby nie potrafić w chwili paniki.
Jak informuje Fakt, dziecko zadzwoniło pod numer alarmowy, gdy jego mama nagle straciła przytomność. Chłopiec zachował zimną krew i przekazał dyspozytorowi kluczowe informacje. To właśnie dzięki jego reakcji pomoc dotarła na czas.
„Liczyła się każda minuta”
Z relacji przytoczonych przez Fakt wynika, że kobieta zasłabła w domu. 6-latek był jedyną osobą, która mogła zareagować. Nie spanikował. Wybrał numer 112 i spokojnie odpowiedział na pytania operatora.
Dyspozytor musiał upewnić się, gdzie dokładnie znajduje się dziecko, czy mama oddycha i w jakim jest stanie. Każda sekunda była cenna. Chłopiec wykonywał polecenia i pozostawał na linii do momentu przyjazdu służb.
Ratownicy medyczni przyznają, że w takich sytuacjach kluczowe jest szybkie zgłoszenie i precyzyjne informacje. W tym przypadku reakcja dziecka była wzorowa.
Służby nie kryją podziwu
Na miejsce natychmiast skierowano karetkę pogotowia. Kobieta otrzymała pomoc medyczną i trafiła pod opiekę specjalistów. Dzięki szybkiej reakcji jej życie nie było już zagrożone.
Służby podkreślają, że postawa 6-latka zasługuje na najwyższe uznanie. W rozmowie z dziennikarzami wskazano, że dziecko wykazało się ogromną odwagą i opanowaniem.
To kolejny przykład, jak ważna jest edukacja najmłodszych w zakresie numerów alarmowych i podstawowych zasad reagowania w sytuacjach kryzysowych.
Dlaczego to takie ważne?
Eksperci od lat apelują, by uczyć dzieci:
- numeru alarmowego 112,
- podawania swojego adresu,
- spokojnego odpowiadania na pytania dyspozytora,
- nieodkładania telefonu do momentu zakończenia rozmowy przez operatora.
W sytuacji zagrożenia życia nawet kilkadziesiąt sekund może decydować o wszystkim. W tym przypadku chłopiec zrobił dokładnie to, co należało.
Internauci poruszeni
Historia opisana przez Fakt szybko obiegła internet. W komentarzach pojawiły się setki słów wsparcia i podziwu.
„Prawdziwy bohater”, „Brawo dla rodziców za wychowanie”, „Nie każdy dorosły zachowałby się tak przytomnie” – piszą internauci.
Ta historia pokazuje jedno: bohaterowie nie zawsze noszą peleryny. Czasem mają zaledwie sześć lat i telefon w ręku.
CZYTAJ TAKŻE:
Zmyślone bliźniaczki syjamskie, które obserwuje 290 000 osób
Dziwne, przerażające zjawisko paraliżu sennego