Ta dziewczyna wyrosła na jedną z najgorszych kobiet w historii

Mała dziewczynka ubrana w szkolny mundurek uśmiecha się do aparatu. Ma przerwę między zębami, błyszczące oczy i przepełnia ją radość jaką daje tylko dzieciństwo

Wygląda jak każde inna dziewczynka. Taka, które może zostać nauczycielką. Lekarką. Kimś, kto pomaga ludziom.

Została pielęgniarką.

Przez lata ludzie właśnie tak ją postrzegali.

Rodzice powierzali jej swoje noworodki walczące o przetrwanie w pierwszych dniach ich życia. W ich oczach była opiekunką. Obrończynią. Kimś, kto stał między życiem a stratą.

To zaufanie miało druzgocącą cenę.

Na pierwszy rzut oka prowadziła normalne życie

Urodziła się w 1990 roku i była taka sama jak większość dziewczynek, które dorastały w Hereford. Według wszystkich relacji, miała zwyczajne, szczęśliwe dzieciństwo. Nic nie przykuwało uwagi. Nic nie budziło niepokoju.

Była jedynym dzieckiem sprzedawcy mebli i księgowej. Jej rodzice również nie wyróżniali się niczym szczególnym.

Studiowała pielęgniarstwo na Uniwersytecie w Chester, które ukończyła w 2011 roku. Wkrótce potem rozpoczęła pracę jako dyplomowana pielęgniarka na oddziale neonatologicznym w szpitalu Countess of Chester.

Koledzy opisywali ją jako życzliwą i zaangażowaną. Nosiła jaskrawe fartuchy, pamiętała imiona pacjentów i zdawała się być głęboko zaangażowana w opiekę nad wcześniakami i chorymi dziećmi. Kupiła nawet dom w pobliżu szpitala i wzięła udział w zbiórce funduszy na nowy oddział neonatologiczny.

Nikt nie podejrzewał, tego co się wydarzy.

Zaczęło się źle dziać

Między czerwcem 2015, a czerwcem 2016 roku w szpitalu zaczęło się źle dziać, coś było nie tak.

Na oddziałach neonatologicznych śmierć dzieci niestety nie jest rzadkością. Te dzieci są niezwykle delikatne. Jednak to było coś innego.

Liczba zgonów była nie tylko wysoka, ale wręcz nadzwyczajna.

Lekarze zaczęli zauważać pewien schemat. Nagłe omdlenia. Niewyjaśnione pogorszenie stanu. Umieranie dzieci bez wyraźnej przyczyny.

Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

zmazane zdjęcie sali szpitalnej

Stephen Brearey, główny neonatolog, postępując zgodnie z tym czego go nauczono doszukał się schematu. Tym co łączyło wszystkie te sytuacje to pielęgniarka Lucy Letby, która była obecna przy każdym zdarzeniu.

Obawy, że coś dzieje się nie tak pojawiły się już w 2016 roku, ale kierownictwo szpitala nie spieszyło się z reakcją. Lekarze naciskali jeszcze bardziej, ostrzegali, że coś jest nie tak. Niektórym zalecono nawet, aby przestali oskarżać innych.

Dopiero w 2017 r. w końcu skontaktowano się z policją.

Uważa się, że do tego czasu skrzywdzono lub zabito 17 dzieci.

Zbrodnie

To, co później opisali śledczy, aż trudno pojąć.

Prokuratura zarzuciła Lucy Letby wstrzykiwanie niemowlętom powietrza do krwiobiegu, karmienie zbyt dużą ilością mleka i zatruwanie insuliną. Często dochodziło do tego w czasie, gdy ich rodzice siedzieli zaledwie kilka kroków od nich, trzymali ich maleńkie rączki i wierzyli, że zawiniła natura.

Zmarło siedem dzieci, dziesięcioro doznało poważnych obrażeń.

Niektóre z nich żyły zaledwie od kilku godzin.

Jedna z rodzin straciła bliźnięta.

Lucy oskarżano również o wielokrotne atakowanie niektórych dzieci.

Przysięgli dowiedzieli się też, że Lucy prowadziła notatki związane ze śmiercią ofiar. Na jednej z karteczek samoprzylepnych. które znaleziono w jej domu widniał napis:

„Jestem zła, zrobiłam to”

Jednak Lucy wszystkiemu zaprzeczyła.

Sala sądowa

Proces Lucy Letby rozpoczął się w październiku 2022 roku w Sądzie Koronnym w Manchesterze i trwał prawie rok. Był to jeden z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych procesów w historii brytyjskiego prawa.

Sąd wysłuchał zeznań setek świadków. Biegli lekarze opisali obrażenia, których nie dało się wytłumaczyć w sposób naturalny. Rodzice na nowo przeżywali chwile, w których stracili swoje dzieci.

Przez cały ten czas Lucy siedziała cicho i nie okazywała żadnych emocji. Nie zeznawała w swojej obronie.

Policja określiła Lucy Letby mianem „przeciętnej”, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawała się zupełnie nieszkodliwa. Była zwyczajną, samotną kobietą, która chodziła z przyjaciółmi na lekcje salsy i wracała do podmiejskiego domu ozdobionego migoczącymi światełkami. Jej sypialnia była pełna pluszowych zwierząt w stylu Disneya, a ona spała pod kołdrą z równie dziecinnym napisem „Słodkich snów”.

17 sierpnia 2023 roku, po 22 dniach narad, ława przysięgłych wydała werdykt.

Lucy Letby uznano winną zamordowania siedmiorga niemowląt i usiłowania zabójstwa sześciu kolejnych. Skazano ją na dożywocie. Nigdy nie wyjdzie na wolność.

Sędzia określił jej działania jako „wyrachowane, bezwzględne” oraz „okrutne i bezlitosne”. Poza salą sądową rodziny pogrążyły się w żałobie i odczuły długo wyczekiwaną ulgę.

W sądzie nie udowodniono żadnego wyraźnego motywu, ale prawnie nie jest on konieczny do skazania. Prokuratorzy przedstawili kilka możliwych wyjaśnień, w tym nudę, pragnienie wrażeń i „zabawę w Boga”.

Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

zdjęcie portretowe Lucy Letby
Policja Cheshire

Stwierdzono również, że Letby mogła nawiązać nietypową więź emocjonalną z żonatym lekarzem powiązanym z niektórymi przypadkami. Potwierdzały to częste wiadomości tekstowe między nimi oraz notatka znaleziona w jej domu, która zawierała takie zwroty jak „Ufałam ci we wszystkim i kochałam cię”, „byłaś moją najlepszą przyjaciółką” i „proszę, pomóż mi”, „byłeś moim najlepszym przyjacielem” i „proszę, pomóż mi”.

Lucy Letby zaprzeczyła, jakoby miała jakikolwiek motyw i odrzuciła hipotezę, że łączyła ją z lekarzem relacja lub romantyczne uczucia.

Kwestie, które pozostały bez odpowiedzi

Nawet po ogłoszeniu werdyktu sprawa nie ucichła.

Grupa międzynarodowych ekspertów medycznych wyraziła później obawy, które dotyczyły dowodów. Sugerowano, że niektóre zgony mogły mieć przyczyny naturalne.

W lutym 2025 roku międzynarodowy panel 14 ekspertów pod przewodnictwem kanadyjskiego neonatologa dr. Shoo Lee wysunął szokujące twierdzenie: „nie znaleziono żadnych morderstw”. Stwierdzono, że zgony prawdopodobnie nastąpiły z przyczyn naturalnych lub z powodu złej opieki medycznej.

Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, 2 lipca 2024 roku, Sąd Apelacyjny odrzucił wszystkie próby Lucy Letby dotyczące podważenia wyroku skazującego, uznając jej argumenty za „nieistotne”. Następnie, w styczniu 2026 r., Prokuratura zdecydowała nie wnosić dodatkowych zarzutów związanych z dziewięciorgiem kolejnych dzieci.

W dokumencie Netflixa z 2026 r. również zbadano śledztwo i wciąż nierozstrzygniętym kwestiom. Wykorzystano nigdy wcześniej niepublikowane nagrania i nowe relacje osób zaangażowanych w sprawę, które rzucają nowe światło na sprawę Lucy Letby.

CZYTAJ TAKŻE:

Ta niewinna dziewczynka wyrosła na najgorszą kobietę w historii

Ten uśmiechnięty chłopiec wyrósł na jednego z najbardziej złych ludzi na świecie

 

Czytaj więcej na temat...