Nie żyje Victor Willis. Głos „Y.M.C.A.” zmarł dzień przed 75. urodzinami

Victor Willis, założyciel, pierwszy wokalista i jedna z najważniejszych twarzy zespołu Village People, zmarł 30 czerwca 2026 roku po krótkiej, agresywnej chorobie. Informację potwierdziła jego żona Karen Huff-Willis oraz oficjalne profile grupy. Artysta odszedł dzień przed swoimi 75. urodzinami – miał 74 lata.

Dla milionów ludzi na całym świecie pozostanie przede wszystkim głosem piosenki „Y.M.C.A.” – utworu, który dawno przestał być tylko przebojem disco. Stał się stadionowym hymnem, weselnym klasykiem, internetowym memem, a także jednym z najbardziej rozpoznawalnych refrenów w historii popkultury.

Zaczynał od gospel, potem trafił na Broadway

Victor Edward Willis urodził się 1 lipca 1951 roku. Jak przypominają zagraniczne media, dorastał w muzycznym otoczeniu – śpiewał gospel w kościele prowadzonym przez ojca, a później szkolił się aktorsko i tanecznie. Zanim stał się ikoną ery disco, występował także na scenie teatralnej, m.in. w broadwayowskim musicalu „The Wiz”.

To doświadczenie sceniczne okazało się kluczowe. Willis nie był wy-łącznie wokalistą stojącym przed mikrofonem. Był performerem kimś, kto rozumiał kostium, ruch, gest i teatralność muzyki popularnej.

Village People: pomysł, który stał się symbolem epoki

W drugiej połowie lat 70. Willis połączył siły z francuskim producentem Jacques’em Moralim. Tak narodził się projekt Village People – grupa zbudowana wokół wyrazistych scenicznych postaci i estetyki inspirowanej nowojorskim Greenwich Village. Willis występował najczęściej jako policjant lub oficer marynarki, a jego mocny głos stał się znakiem rozpoznawczym zespołu.

Village People błyskawicznie podbili listy przebojów. Wśród największych hitów, z którymi Willis był związany jako wykonawca i współautor, wymienia się „Y.M.C.A.”, „Macho Man”, „In the Navy” oraz „Go West”. To piosenki, które przetrwały modę na disco i weszły do globalnego języka popkultury.

Człowiek stojący za hymnem

Największym fenomenem pozostaje oczywiście „Y.M.C.A.”. Utwór przez dekady był śpiewany na stadionach, imprezach, paradach i wiecach. W 2021 roku trafił do National Recording Registry Biblioteki Kongresu USA, a rok później został włączony do Grammy Hall of Fame – co oficjalna strona Village People podkreśla jako jeden z najważniejszych elementów dziedzictwa zespołu.

Sam Willis w późniejszych latach zdecydowanie sprzeciwiał się jednak jednoznacznemu określaniu „Y.M.C.A.” jako gejowskiego hymnu. To stanowisko wywoływało dyskusje, bo Village People od początku byli mocno związani z kulturą klubową i społecznością LGBTQ+, a ich sceniczne postaci stały się częścią tej symboliki.

Odejście, problemy i wielki powrót

Willis opuścił Village People w 1980 roku. Później jego życie nie było wolne od trudnych momentów – zagraniczne media przypominają problemy osobiste, prawne i uzależnienia. Jednak jego historia nie skończyła się na upadku. W kolejnych latach podjął walkę o prawa do utworów, które współtworzył.

W 2012 roku odniósł ważne zwycięstwo prawne, które pozwoliło mu odzyskać część praw autorskich do największych przebojów Village People. To był przełom nie tylko finansowy, ale też symboliczny: Willis odzyskiwał kontrolę nad własnym dorobkiem.

W 2017 roku wrócił do Village People jako główny wokalista. Oficjalna strona grupy podkreśla, że od tego czasu prowadził nowy skład zespołu i kontynuował koncertowanie na całym świecie.

Ostatnie lata i pożegnanie

Według informacji przekazanych przez rodzinę i zespół, Victor Willis zmarł po „krótkiej, ale agresywnej chorobie”. Grupa poprosiła o uszanowanie prywatności bliskich w czasie żałoby.

Jego śmierć kończy ważny rozdział w historii muzyki disco. Ale trudno mówić o prawdziwym końcu, gdy zostają piosenki, które nadal potrafią poderwać do tańca ludzi w każdym wieku. Victor Willis był głosem epoki, która kojarzyła się z błyskiem, ruchem i wolnością parkietu. A jego największy refren prawdopodobnie jeszcze długo będzie rozbrzmiewał tam, gdzie ludzie chcą przez chwilę zapomnieć o świecie i po prostu śpiewać razem.

Czytaj także:

26-latka, która ma zakończyć swoje życie poprzez eutanazję, ujawnia swoją „listę rzeczy do zrobienia” przed śmiercią

23-letniej brytyjskiej influencerce grozi w Dubaju śmierć przez rozstrzelanie

 

Czytaj więcej na temat...