Ostatnia amerykańska pacjentka z polio, która korzystała z żelaznego płuca, zmarła w wieku 78 lat

Ostatnia amerykańska pacjentka chora na polio, która żyła dzięki żelaznemu płucu, zmarła w wieku 78 lat. W ostatnich latach maszyna, która utrzymywała ją przy życiu psuła się, a nie było już nikogo, kto potrafiłby ją naprawić.

Martha Ann Lillard zachorowała na polio w wieku pięciu lat. Kobieta zmarła 73 lata później, a od 1953 roku przy życiu podtrzymywało ją żelazne płuco. W ostatnich latach jej życia, licząca sobie dziesiątki lat maszyna zaczęła się psuć i nie było już nikogo, kto potrafiłby ją naprawić.

Martha Ann Lillard pochodziła z Shawnee w Oklahomie. W dniu swoich urodzin w czerwcu 1953 roku obudziła się ze sztywnym karkiem i bólem gardła. Tymczasem zaledwie osiem dni przed śmiercią, kobieta wypowiedziała się dla lokalnej stacji telewizyjnej KFOR i wspomniała moment, w którym po raz pierwszy źle się poczuła.

„Obudziłam się, na zewnątrz było słonecznie i kiedy zaczęłam siadać, mój kark strasznie mnie rozbolał” – powiedziała. „Nie mogłam podnieść głowy z poduszki”.

W ciągu czterech dni Martha Ann straciła przytomność. 

Nie mogła oddychać, nie mogła ruszać rękami ani nogami. Przewieziono ją do szpitala i podłączono do żelaznego płuca, respiratora, który wykorzystuje ciśnienie powietrza, aby zmusić płuca do rozszerzania się i kurczenia. Spędziła tam sześć miesięcy.

Martha Ann Lillard zmarła 26 czerwca, jako ostatnia pacjentka z polio w Stanach Zjednoczonych, która korzystała z tego urządzenia. Miała 78 lat.

„Powiedzieli jej, że nie dożyje 20 lat” – powiedziała agencji Associated Press jej siostra, Cindy McVey. 

„Miała entuzjazm i motywację, by żyć dalej i czerpać z życia to, co najlepsze”.

Życie kręciło się wokół maszyny

W pierwszych latach po diagnozie Martha Ann Lillard spędzała 23 godziny na dobę w żelaznym płucu i stopniowo uczyła się samodzielnie oddychać. Choć jej prawa ręka pozostała sparaliżowana, to odzyskała zdolność chodzenia. Uczęszczała do szkoły średniej za pośrednictwem interkomu, a w najlepszych latach życia wchodziła do żelaznego płuca tylko po to, by spać.

Kobieta wypróbowała każdy dostępny, nowoczesny respirator, ale żaden nie spełniał jej potrzeb oddechowych. „Wypróbowałam wszystkie” – powiedziała. 

„Żaden z nich nie był w stanie osiągnąć ciśnienia 1,4 bara, a właśnie tyle potrzebowałam, żeby oddychać”.

Przez dekady, gdy inni pacjenci po przebyciu polio przechodzili na nowszy sprzęt, Martha Ann Lillard stała się ostatnią osobą w Ameryce, która wciąż korzystała z żelaznego płuca. To oznaczało, że gdy w ostatnich latach jej życia urządzenie zaczęło się psuć, praktycznie nie było już nikogo, kto mógłby je naprawić. 

Tuż przed jej śmiercią rodzina rozpaczliwie poszukiwała kogoś, kto potrafiłby naprawić żelazne płuco.

„Ale skoro ona była ostatnia, to już nam nie jest potrzebne” – powiedziała Cindy McVey przez łzy.

O krok od śmierci w burzy lodowej

Martha Ann Lillard przeżyła dzięki tej maszynie ponad siedem dekad. Do jednej z najstraszniejszych chwil doszło podczas burzy lodowej w Oklahomie, gdy zawiódł generator awaryjny, a żelazne płuco straciło moc i ciepło.

„To prawie jak pogrzebanie żywcem, wiesz, to takie przerażające” – powiedziała w 2021 roku w wywiadzie dla Radio Diaries.

„Miałam problemy z oddychaniem i pamiętam, jak powiedziałem sobie na głos: 'Nie umrę’”.

Nie umarła. Jednak COVID w końcu odebrał to, czego nie udało się polio. Martha Ann Lillard podczas pandemii zaraziła się wirusem dwa razy. Już przed COVID-19 miała mniej niż 25% pojemności płuc. W ciągu ostatnich dwóch lat przebywała w żelaznym płucu prawie 24 godziny na dobę i nie mogła już wychodzić z domu.

Martha Ann napisała swój nekrolog z wyprzedzeniem i później dodała do niego, że „zmarła z powodu długotrwałego COVID-19”. Jako oficjalne przyczyny zgonu podano przewlekłą niewydolność płuc i zespół postpolio.

Jej śmierć oznacza koniec pewnej epoki

Dawniej polio każdego roku zagrażało dziesiątkom tysięcy Amerykanów i wzbudzało powszechny strach, szczególnie wśród rodzin z małymi dziećmi. Jednak szczepionka, którą opracował Jonas Salk w 1955 roku, dwa lata po diagnozie Marthy Ann Lillard, wszystko zmieniła.

Od 1979 roku w USA nie doszło do żadnego naturalnego zakażenia wirusem polio.

Cindy McVey opisała swoją siostrę jako artystkę i twórczą osobę, poetkę, autorkę piosenek, wolontariuszkę w Humane Society i wielbicielkę psów rasy beagle.

CZYTAJ TAKŻE:

77-letni mężczyzna, sparaliżowany po polio w wieku 6 lat, spędził większość swojego życia w „żelaznym płucu”: „Moje życie jest niesamowite”

Chłopiec zmarł po ciężkiej i szybko postępującej infekcji

 

Czytaj więcej na temat...