Podczas mistrzostw świata 2026 kibice mieli śledzić przede wszystkim piłkarzy, gole i drogę najlepszych drużyn do finału. Tymczasem w pewnym momencie internet zaczął zwracać uwagę na jeszcze jedną postać: Gianniego Infantino, prezydenta FIFA, który wyjątkowo często pojawiał się w telewizyjnych kadrach, na trybunach, przy ceremoniach i w najważniejszych momentach turnieju.
W polskim internecie szybko zaczęło krążyć określenie „łysy z FIFA”. Warto zaznaczyć: to nie jest ocena redakcji ani komentarz do wyglądu, lecz cytat z języka memów i skrót do irytacji części kibiców, którzy pytali, dlaczego szef światowej federacji piłkarskiej jest podczas mundialu tak widoczny.
Kibice zaczęli zauważać go niemal na każdym kroku
Temat obecności Infantino na mundialu nie ograniczył się do żartów z polskich social mediów. Włoska „La Gazzetta dello Sport” opisywała jego niezwykle intensywne podróże po turnieju: według gazety szef FIFA miał odwiedzić 22 mecze w 14 dni, przemieszczając się między miastami-gospodarzami i pokonując łącznie blisko 40 tys. kilometrów. To właśnie ten maraton obecności stał się paliwem dla kolejnych memów.
Z perspektywy FIFA można to tłumaczyć rangą funkcji: prezydent federacji chce być tam, gdzie rozgrywa się najważniejszy turniej świata. Z perspektywy kibiców wyglądało to jednak inaczej. W komentarzach przewijało się pytanie, czy mundial nadal jest przede wszystkim świętem piłkarzy i fanów, czy coraz bardziej spektaklem zarządzanym przez ludzi od ceremonii, polityki i transmisji.
Finał tylko podbił internetową falę
Najmocniejszy moment przyszedł po finale mistrzostw świata. Podczas ceremonii wręczenia trofeum na boisku pojawili się Donald Trump i Gianni Infantino. „The Guardian” relacjonował, że obaj zostali wygwizdani, gdy wyszli na ceremonię po finałowym meczu.
Później doszło do sceny, która błyskawicznie zaczęła żyć w sieci własnym życiem. Po przekazaniu pucharu zwycięzcom Trump pozostał na podeście obok piłkarzy, kiedy drużyna szykowała się do celebrowania triumfu. „The Guardian” opisywał ten moment jako niezręczną sytuację, w której prezydent USA stał w kadrze podczas najważniejszego ujęcia dla zwycięskiej drużyny.
Właśnie wtedy Infantino znalazł się w trudnym położeniu: jako gospodarz ceremonii i szef FIFA musiał próbować utrzymać porządek w sytuacji, która szła na żywo i była oglądana przez miliony ludzi. Według relacji mediów próbował odsunąć Trumpa z centrum celebracji, co tylko wzmocniło memiczny charakter całej sceny.
Czy Infantino się „ośmieszył”? Sprawa jest bardziej złożona
Łatwo byłoby opisać tę historię wyłącznie jako serię wpadek szefa FIFA. To jednak byłoby zbyt proste. W finałowej scenie źródłem największej niezręczności był przede wszystkim fakt, że Trump pozostał w centrum kadru po wręczeniu trofeum. Infantino był częścią tego obrazka, ale jednocześnie próbował przywrócić ceremonii właściwy rytm.
Dlatego uczciwie trzeba oddzielić dwie rzeczy. Faktycznie: Infantino był bardzo widoczny podczas turnieju, a finałowa ceremonia dała internetowi idealny materiał do żartów. Interpretacją jest natomiast twierdzenie, że celowo próbował „ukraść show”. Tego nie da się udowodnić bez jego własnej wypowiedzi.
Można za to stwierdzić coś innego: wizerunkowo Infantino stał się symbolem mundialu, w którym coraz częściej mówiło się nie tylko o piłce, ale również o polityce, ceremoniach, organizacji, pieniądzach i obecności osób spoza świata sportu.
Kim jest człowiek, który stał się memem?
Gianni Infantino stoi na czele FIFA od 2016 roku. Przejął organizację po epoce Seppa Blattera, gdy federacja próbowała odbudować wizerunek po latach skandali. Jednym z największych projektów jego prezydentury było rozszerzenie mistrzostw świata do 48 drużyn — format ten po raz pierwszy zastosowano właśnie podczas mundialu 2026. „The Guardian” przypominał, że decyzja o powiększeniu turnieju została ogłoszona niedługo po objęciu przez niego funkcji, a Infantino bronił jej argumentem, że futbol powinien mieć naprawdę globalny charakter.
Zwolennicy tej zmiany powiedzą, że większy mundial daje szansę drużynom z kolejnych kontynentów i poszerza zasięg piłki. Krytycy odpowiadają, że turniej staje się coraz większym produktem komercyjnym, w którym coraz trudniej oddzielić sport od interesów, polityki i widowiska.
Dlaczego „łysy z FIFA” tak mocno przykleił się do turnieju?
Bo ta internetowa ksywka nie dotyczyła wyłącznie jednej osoby. Stała się skrótem do szerszej frustracji kibiców wobec współczesnej piłki: rozbudowanych ceremonii, politycznych gości, drogich biletów, wielkich kontraktów i poczucia, że futbol coraz częściej należy do tych, którzy stoją na podium obok zawodników, zamiast do samych zawodników.
Infantino był podczas mundialu twarzą tego zjawiska. Nie dlatego, że grał. I nie dlatego, że sam zdobył trofeum. Ale dlatego, że pojawiał się dokładnie tam, gdzie kamery szukały najważniejszych obrazów turnieju.
A internet, jak zwykle, zrobił swoje. Zamiast długiej analizy zarządzania FIFA powstały memy, screeny i krótkie podpisy. I tak szef najpotężniejszej organizacji piłkarskiej świata został jednym z najbardziej nieoczekiwanych bohaterów mundialowych żartów.
Czytaj także:
Pokaz w przerwie Mistrzostw Świata podzielił miliardy ludzi – „katastrofa”
Ludzie zauważyli dziwny szczegół dotyczący Melanii Trump podczas finału Mistrzostw Świata FIFA