Gwiazda Hollywood lat 60., która grała u boku Marlona Brando, zmarła w wieku 86 lat

Hollywood lat 60. pełne było młodych aktorów, którym wróżono wielką karierę.

Jedną z nich była Anjanette Comer – piękna, utalentowana aktorka, przed którą nagle otworzyły się drzwi do ról mogących odmienić całe jej życie.

Teraz nadeszła smutna wiadomość. Aktorka znana m.in. z filmów „The Loved One”, „The Appaloosa” i „The Baby” zmarła w wieku 86 lat.

Przez pewien czas wydawało się, że Anjanette Comer jest na najlepszej drodze, by stać się jedną z największych gwiazd Hollywood. Pomagały jej w tym determinacja wyniesiona z rodzinnego Teksasu, naturalny talent aktorski i niezwykła uroda. Często porównywano ją nawet do młodej Elizabeth Taylor.

Popularność przyniosły jej główne role w takich filmach jak „The Appaloosa”, „Guns for San Sebastian” czy „Lepke”.

W pewnym momencie Comer podjęła jednak kilka decyzji, które mocno wpłynęły na dalszy przebieg jej kariery.

Wikipedia Commons

U szczytu popularności otrzymała propozycję zagrania u boku Roberta Redforda w „Boso w parku” oraz Warrena Beatty’ego w „Bonnie i Clyde”. Oba filmy trafiły do kin w 1967 roku.

Comer odrzuciła jednak obie role.

Ostatecznie w „Boso w parku” wystąpiła Jane Fonda, a główną kobiecą rolę w „Bonnie i Clyde” otrzymała Faye Dunaway. Oba filmy okazały się wielkimi sukcesami i pomogły umocnić pozycję aktorek w hollywoodzkiej czołówce.

Po latach Comer bardzo szczerze opowiadała o powodach swoich decyzji.

W wywiadzie udzielonym UPI w 1981 roku przyznała, że była wówczas w związku z aktorem, który nie chciał, by pracowała w filmach.

– Byłam wtedy młoda i naiwna – mówiła.

Przyznała też coś, co z dzisiejszej perspektywy może zaskakiwać, biorąc pod uwagę, jak obiecująco rozwijała się jej kariera.

– Nienawidziłam swojej kariery.

Do Hollywood podeszła inaczej niż większość

Anjanette Comer bardzo szybko znalazła się w świecie wielkiego kina.

Urodziła się 7 sierpnia 1939 roku w Dawson w Teksasie. Dorastała w niewielkiej miejscowości, a później rozpoczęła naukę aktorstwa w Pasadena Playhouse.

Podczas gdy wiele młodych aktorek przyciągał blask Hollywood, nocne życie i perspektywa szybkiej sławy, Comer obrała zupełnie inną drogę.

Skupiała się przede wszystkim na nauce i doskonaleniu warsztatu.

Przez pierwsze dwa lata pobytu w Hollywood nawet nie zabiegała o zawodowe role i nie odwiedzała studiów filmowych. Ćwiczyła, uczyła się i przygotowywała na moment, kiedy pojawi się odpowiednia szansa.

Na początku lat 60. zaczęła występować w telewizji. Pojawiła się m.in. w serialach „My Three Sons” i „The Donna Reed Show”. W 1963 roku zagrała także w „Gunsmoke”, „Ben Casey” oraz „Arrest and Trial”.

Rola w ostatnim z tych seriali przyniosła jej nominację do nagrody Emmy dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

Wkrótce potem przyszło kino.

Zagrała u boku Marlona Brando

Na dużym ekranie zadebiutowała w 1964 roku w komedii „Quick, Before It Melts”.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak rok później za sprawą filmu „The Loved One”.

W czarnej komedii opowiadającej o branży pogrzebowej wcieliła się w Aimee Thanatogenous, młodą pracownicę zakładu pogrzebowego. Jej bohaterka wypowiada jedną z najbardziej zapamiętanych kwestii filmu:

– Co miał pan na myśli? Pochówek w ziemi, w grobowcu, kremację, zamurowanie? Ostatnio niektórzy wybierają nawet pochówek w sarkofagu. To bardzo indywidualna sprawa.

W 1966 roku Comer otrzymała kolejną dużą rolę. Wystąpiła u boku Marlona Brando i Johna Saxona w westernie „The Appaloosa”, gdzie zagrała Meksykankę uwikłaną w dramatyczne wydarzenia.

Mniej więcej w tym samym czasie podjęła jednak decyzję, która jeszcze bardziej skomplikowała jej sytuację zawodową.

Michael Caine and Anjanette Comer in Berlin during the filming of ‘Funeral in Berlin’. (Photo by Reg Lancaster/Express/Getty Images)

Została obsadzona u boku Michaela Caine’a w filmie „Funeral in Berlin”, kontynuacji „The Ipcress File” z 1966 roku.

W trakcie zdjęć opuściła jednak Niemcy. Jej rolę przejęła Eva Renzi.

Po latach Comer przyznała, że w Hollywood zaczęto przez to postrzegać ją jako osobę nieprzewidywalną.

– Miałam opinię szalonej, bo odeszłam z planu „Funeral in Berlin” – wspominała.

– I chyba rzeczywiście trochę szalona wtedy byłam. Nie budowałam kariery powoli, tak jak robi to większość odnoszących sukcesy aktorek. Po kilku występach telewizyjnych praktycznie z dnia na dzień zostałam gwiazdą filmową. Emocjonalnie kompletnie nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić.

Jej kariera nie dobiegła końca, ale nigdy nie osiągnęła już poziomu, którego można było się spodziewać po tak obiecujących początkach.

W kolejnych latach Comer nadal pojawiała się w filmach i serialach. Zagrała m.in. w „Guns for San Sebastian”, „Rabbit, Run”, „The Firechasers”, „Fire Sale” oraz „The Underneath” Stevena Soderbergha.

Gościnnie występowała także w popularnych produkcjach telewizyjnych, takich jak „Bonanza”, „Mannix”, „Columbo”, „Hotel” i „The Practice”.

Jedną z jej najbardziej pamiętnych późniejszych ról była postać pracownicy socjalnej w osobliwym horrorze „The Baby” z 1973 roku.

Walczyła z białaczką

Aktorka Marianna Hill, która wystąpiła razem z Comer w „The Baby”, wspominała po latach, jak poważnie Anjanette traktowała swój zawód.

– Mówiła mi: „Muszę stworzyć wewnętrzne życie mojej bohaterki, przemyśleć to i tamto” – opowiadała Hill w wywiadzie z 2016 roku.

Również życie prywatne Comer potoczyło się inaczej, niż mogła zakładać w młodości.

Związek, który miał tak duży wpływ na jej zawodowe decyzje, ostatecznie się rozpadł.

Później poślubiła pisarza, scenarzystę i reżysera Roberta Klane’a, znanego m.in. z filmów „Where’s Poppa?”, „Fire Sale” i „Weekend at Bernie’s”.

Byli małżeństwem od 1976 do 1983 roku.

W wywiadzie z 1981 roku Comer nadal wierzyła, że uda jej się wrócić na szczyt.

– Jestem absolutnie pewna, że ponownie znajdę się w najlepszym momencie swojej kariery – mówiła. – Już raz mi się udało i mogę zrobić to ponownie. Muszę w to wierzyć, żeby inni także we mnie uwierzyli.

Anjanette Comer zmarła 28 maja w UCLA Santa Monica Medical Center. Informacja o jej śmierci została jednak podana do publicznej wiadomości dopiero we wrześniu 2026 roku.

Jak wynika z aktu zgonu, do którego dotarł „The Hollywood Reporter”, aktorka zmagała się z białaczką. Miała również problemy z sercem.

Anjanette Comer, ca.1970. (Photo by Michael Ochs Archives/Getty Images)

Anjanette Comer nigdy nie stała się tak powszechnie rozpoznawalną gwiazdą jak niektóre z jej rówieśniczek. Dla widzów pamiętających kino i telewizję lat 60. jej historia pozostaje jednak fascynującym przykładem tego, jak nieprzewidywalne potrafi być Hollywood.

Miała talent, urodę i ogromne możliwości.

Na jej drodze znalazły się nawet dwie role, które później stały się ważnymi punktami w karierach Jane Fondy i Faye Dunaway.

Być może właśnie dlatego jej historia tak mocno zapada w pamięć.

Czasem o karierze w Hollywood decydują bowiem nie tylko role, które aktor przyjmuje, ale również te, którym mówi „nie”.

Spoczywaj w pokoju, Anjanette.

Czytaj także:

Legendarna aktorka Marina Vlady zmarła w wieku 88 lat

68-letnia Madonna po raz pierwszy od 23 lat wystąpiła na gali MTV VMA i wszyscy mówią to samo

 

Czytaj więcej na temat...