„Odyseja” Christophera Nolana zbiera pochwały za epicki rozmach. Jednak wielu widzów narzeka na jeden dobrze znany problem, który odbiera przyjemność z seansu.
Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej.
Adaptacja epickiej podróży Homera w „Odysei” Christophera Nolana od czasu premiery wywołała sporo szumu w mediach. Począwszy od debaty na temat twierdzeń, że film jest przesadnie poprawny politycznie, po internetowe dyskusje o wizji artystycznej reżysera, w tym o zakopanym w piasku koniu trojańskim, którego trzeba było ratować przed falami.
Jednak w przypadku wielu widzów nic nie zdołało przyćmić zarzutów, które ciągną się za 55-letnim reżyserem przez większą część jego kariery, czyli „problemu z dźwiękiem u Nolana”.
Widzowie od dawna twierdzą, że dialogi w filmach Nolana są trudne do usłyszenia, a głosy aktorów są niekiedy zagłuszane przez ścieżkę dźwiękową i efekty dźwiękowe.
Chociaż „Odyseja” jest pierwszym filmem Nolana nakręconym w całości kamerami IMAX, to ta krytyka pojawiała się już po kilku jego największych premierach.
Widzowie wyrażali podobne frustracje podczas seansu filmu Nolana z 2012 roku, „Mroczny Rycerz Powstaje”. Wielu z nich twierdziło, że rola Bane’a w wykonaniu Toma Hardy’ego była trudna do zrozumienia.
Jak podał Guardian, jeden z widzów zażartował po obejrzeniu prologu filmu: „Prolog do Mroczny Rycerz powstaje zrobił ogromne wrażenie, szczególnie w momencie, gdy Bane rzucił ten swój przyszły kultowy tekst: 'Mmrbl ffrmrff hmrbblfmm’”.
Takie opinie powtarzają się od lat
Dyskusja powróciła na nowo wraz z premierą „Tenet” z 2020 roku, thrillera o zakrzywianiu czasu. Film rozczarował niektórych widzów, ponieważ udźwiękowienie utrudniało zrozumienie dialogów. Podobne skargi pojawiły się również po filmie „Oppenheimer” .
W przypadku Christophera Nolana miks dźwięku jest częścią narracji. Filmowiec powiedział, że celowo unika korzystania z automatycznej zamiany dialogów (ADR). Woli zachować dialogi nagrane podczas filmowania, niż prosić aktorów o ponowne nagranie swoich występów.
„Wolę korzystać z tego, co zostało zagrane w danej chwili, niż żeby aktor później to powtarzał” – powiedział reżyser nagrodzony Oscarem w wywiadzie dla Variety. „To decyzja artystyczna, z którą niektórzy się nie zgadzają i mają do tego prawo”.
Jego wieloletni współpracownik, projektant dźwięku Richard King, również broni tego podejścia.
W dyskusji AMA na Reddicie Richard King wyjaśnił, że Nolan chce, aby widzowie odbierali jego filmy nie tylko intelektualnie, ale i emocjonalnie.
„Chris stara się stworzyć dla publiczności głębokie, emocjonalne doświadczenie wykraczające poza aspekty czysto intelektualne. Podobnie jak w przypadku muzyki punkrockowej, angażuje ona całe ciało, a dialogi to tylko jeden aspekt palety dźwięków” – powiedział Richard King
Kontynuacja artykułu pod postem
Kontynuując dodał: „Chce złapać publiczność za klapy i przyciągnąć ją do ekranu, nie pozwalając, by oglądanie jego filmów stało się biernym doświadczeniem”.
Następnie Richard King zaapelował do widzów, aby „porzucili wszelkie uprzedzenia co do tego, co jest słuszne i właściwe i doświadczyli filmu takim, jaki jest, ponieważ włożono w to wiele wysiłku i pracy”.
Tak więc istniała nadzieja, że „Odyseja” uniknie podobnej krytyki.
Nadal za głośno
Jako, że film nakręcono w całości kamerami IMAX, Christopher Nolan współpracował z IMAX nad opracowaniem specjalnej obudowy, zwanej „sterowcem”. Miała ona zredukować głośny hałas kamery, który może zakłócać dialogi nagrywane na planie.
Wspaniałą rzeczą w kinie, a w szczególności w IMAX-ie, jest to, że można zabrać widza w miejsce, w którym można zanurzyć się w wydarzeniach takich jak burze, wzburzone morze, silne wiatry” – powiedział Christopher Nolan w wywiadzie dla „Time”. „Chcemy, żeby widzowie byli na łodzi i bali się oceanu, bali się gniewu Posejdona, tak jak bohaterowie. To dla mnie o wiele potężniejsze niż jakikolwiek indywidualny obraz [boga], jaki można sobie wyobrazić”.
Pomimo wysiłków włożonych w wykorzystanie technologii ułatwiającej uchwycenie dialogów, wielu widzów twierdzi, że problem nie zniknął.
„Panie Nolan. Uwielbiam Odyseję. Miks dźwięku był tak bombastyczny, że głośnik spadł z sufitu i rozbił ekran na pół” – napisał użytkownik Reddita.
Tymczasem w sekcji komentarzy wielu użytkowników podzieliło się swoimi doświadczeniami.
„Głosy były idealne. Wszystko inne było ZDECYDOWANIE za głośne. To jest ten rodzaj dźwięku, który pozbawia człowieka słuchu” – napisał jeden z internautów. Drugi dodał: „Szczerze mówiąc, było całkiem fajnie, chociaż czułem się, jakbym miał roztrzaskaną błonę bębenkową”.
Trzeci użytkownik dodał: „Oglądałem dziś ten film. Dźwięk był tak głośny, że przypominał trzęsienie ziemi”.
Inny użytkownik wyjaśnił jednak, że podobało mu się to „immersyjne” doświadczenie: „Osobiście uważałem je za niezwykle wciągające. Rzeczy, które powinny być głośne, były głośne. W 95% przypadków dźwięk był w porządku” – powiedział innym użytkownikom Reddita.
Dajcie nam znać, co myślicie o miksie dźwiękowym Nolana w „Odysei”, a następnie podzielcie się tą historią ze znajomymi, abyśmy mogli poznać ich opinię!
CZYTAJ TAKŻE: