Pierwszy wywiad Marty Nawrockiej w TVN24+ wywołał falę komentarzy. Krytyka miesza się z hejtem

Debiutancki wywiad Marty Nawrockiej dla TVN24+ stał się jednym z najczęściej komentowanych tematów polityczno-społecznych ostatnich dni. Pierwsza dama w rozmowie z Joanną Kryńską odniosła się m.in. do prawa aborcyjnego, procedury in vitro, własnych doświadczeń życiowych oraz pracy w Krajowej Administracji Skarbowej.

W mediach społecznościowych i części komentarzy politycznych pojawiła się jednak fala ostrych ocen. Od merytorycznych zastrzeżeń dotyczących treści i formy wypowiedzi po wpisy o charakterze personalnym, które trudno uznać za uzasadnioną krytykę.

Co padło w wywiadzie

Marta Nawrocka mówiła, że jest „za życiem” i przedstawiła osobisty kontekst swojego stanowiska, nawiązując do własnej młodości i decyzji o urodzeniu dziecka.

Wątek aborcji okazał się jednym z najbardziej zapalnych. Pierwsza dama nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o ocenę dwóch przesłanek dopuszczalności aborcji (zagrożenie życia matki i ciąża z gwałtu), co natychmiast stało się osią krytyki w sieci.

Rozmowa dotyczyła także in vitro oraz pracy Nawrockiej w KAS, którą określała jako wymagającą i obciążoną ryzykiem.

Skąd wzięła się fala krytyki

Część komentarzy dotyczyła warsztatu wystąpienia: stresu, ogólnikowości odpowiedzi i braku precyzji w najtrudniejszych tematach światopoglądowych. Tok FM cytował opinię Agnieszki Dobrosz-Oracz, która zarzuciła Nawrockiej m.in. rozmijanie się z faktami w wątku ustawy dotyczącej ochrony dzieci w sieci.

Jednocześnie w debacie pojawiły się głosy podkreślające, że ocena powinna uwzględniać kontekst. Był to pierwszy wywiad tej skali w roli pierwszej damy, w dodatku w medium postrzeganym przez część opinii publicznej jako nieprzychylne obozowi prezydenckiemu. Tę perspektywę opisywał m.in. Klub Jagielloński, wskazując, że krytyka często dotyczyła nie tylko tez, ale też wizerunku i pochodzenia społecznego. A to już nie krytyka, a raczej hejt.

Krytyka a hejt: gdzie przebiega granica

W reakcji na debatę po wywiadzie część komentatorów zwraca uwagę na problem proporcji. Onet relacjonował wpis wiceministry Karoliny Zioło-Pużuk, która wskazywała, że fala agresywnych komentarzy może skutecznie zniechęcać pierwszą damę do kolejnych publicznych wystąpień.

W tle jest mechanizm znany z poprzednich lat. Pierwsze damy bywają oceniane znacznie ostrzej niż wielu polityków. Nie tylko za poglądy, lecz także za styl mówienia, emocje i „wrażenie”, jakie robią. Krytyka Polityczna wprost wskazywała, że w Polsce oczekiwania wobec pierwszej damy bywają „monarchizowane”, czyli oderwane od realnych kompetencji i formalnej roli tej funkcji.

„Dajmy jej szansę” — co to znaczy w praktyce

Debiut telewizyjny osoby, która dotąd nie funkcjonowała na pierwszej linii medialnej, rzadko bywa perfekcyjny. Dlatego zasadna jest krytyka dotycząca konkretów (spójność argumentacji, precyzja odpowiedzi, przygotowanie do pytań o najbardziej drażliwe kwestie). Nie do obrony jest natomiast przenoszenie sporu z poziomu faktów i argumentów na poziom personalnych przytyków czy pogardy.

WP opisywało, że w otoczeniu prezydenckim słychać oceny, iż wywiad „mógł być lepszy”, a odpowiedzialność za przygotowanie wizerunkowe i merytoryczne w znacznej mierze spoczywa na zapleczu i współpracownikach pierwszej damy. To ważny punkt: jeśli celem jest lepsza komunikacja, rozwiązaniem nie jest „uciszenie” po pierwszej próbie, tylko lepsze przygotowanie i kolejne, bardziej dopracowane wystąpienia.

CZYTAJ TAKŻE:

Marta Nawrocka rusza z własną fundacją. „Blisko Ludzkich Spraw” ma zmieniać Polskę od środka

9-letni Teodor Zajder z Gdańska zachwycił świat. Jego czas przy kostce Rubika robi wrażenie

 

Czytaj więcej na temat...