W polskich szkołach może dojść do przełomu, który bezpośrednio wpłynie na codzienne życie milionów uczniów i ich rodzin. Jak podaje Interia, w resorcie edukacji trwają intensywne rozmowy na temat wprowadzenia obowiązkowej edukacji zdrowotnej jako stałego elementu programu nauczania.
Zmiana miałaby objąć zarówno szkoły podstawowe, jak i ponadpodstawowe, a jej celem jest przygotowanie młodych ludzi do świadomego dbania o zdrowie – fizycznego i psychicznego – już od najmłodszych lat.
Co dokładnie planuje Ministerstwo Edukacji Narodowej?
Z informacji, do których dotarli dziennikarze Interii, wynika, że nowy przedmiot miałby zastąpić dotychczasowe, rozproszone treści dotyczące zdrowia, które dziś pojawiają się w różnych lekcjach – m.in. biologii, wychowaniu fizycznym czy godzinach wychowawczych.
W praktyce oznaczałoby to stworzenie jednego, spójnego programu, obejmującego m.in.:
- podstawy zdrowego odżywiania
- profilaktykę chorób cywilizacyjnych
- zdrowie psychiczne i radzenie sobie ze stresem
- edukację seksualną i relacyjną
- zasady pierwszej pomocy
Resort ma rozważać, by edukacja zdrowotna była realizowana w określonym wymiarze godzin na każdym etapie nauczania.
„To odpowiedź na realne problemy młodych ludzi”
Jak czytamy w Interii, jednym z głównych argumentów za wprowadzeniem obowiązkowej edukacji zdrowotnej są rosnące problemy psychiczne wśród dzieci i nastolatków. Coraz częściej mówi się o depresji, zaburzeniach lękowych, samotności czy uzależnieniach od smartfonów i mediów społecznościowych.
Eksperci podkreślają, że szkoła – obok domu – jest najlepszym miejscem, by uczyć młodych ludzi, jak rozpoznawać sygnały ostrzegawcze i gdzie szukać pomocy.
– Widzimy ogromną potrzebę systemowego wsparcia w obszarze zdrowia psychicznego. Edukacja zdrowotna może stać się fundamentem takiego wsparcia – cytuje Interia jednego z rozmówców zbliżonych do resortu.
Rodzice podzieleni. „Dobry kierunek”, ale są też obawy
Propozycja wywołała już żywą dyskusję wśród rodziców. Wielu z nich przyznaje, że szkoła powinna w większym stopniu przygotowywać dzieci do radzenia sobie z wyzwaniami współczesnego świata.
– Dzieci są dziś pod ogromną presją. Jeśli szkoła pomoże im zrozumieć własne emocje i nauczy, jak dbać o siebie, to tylko na plus – mówią rodzice cytowani w mediach.
Pojawiają się jednak także głosy sceptyczne. Część rodziców obawia się, że program może być zbyt ideologiczny albo że zabraknie dobrze przygotowanych nauczycieli do prowadzenia takich zajęć.
Nauczyciele: potrzeba szkoleń i jasnych wytycznych
Środowisko nauczycielskie zwraca uwagę, że sama decyzja o wprowadzeniu przedmiotu to za mało. Kluczowe będzie:
- opracowanie rzetelnej podstawy programowej
- przygotowanie materiałów dydaktycznych
- przeszkolenie kadry
Bez tego – jak ostrzegają pedagodzy – nawet najlepszy pomysł może okazać się niewypałem.
Kiedy zmiany mogłyby wejść w życie?
Na razie nie podano konkretnej daty wprowadzenia nowego przedmiotu. Jak podaje Interia, rozmowy w MEN wciąż trwają, a projekt jest na etapie analiz i konsultacji.
Jeśli jednak decyzja zapadnie, niewykluczone, że pierwsze pilotażowe zajęcia mogłyby pojawić się w szkołach już w kolejnym roku szkolnym.
Jedno jest pewne
Dyskusja wokół edukacji zdrowotnej pokazuje, że coraz więcej osób dostrzega, jak ważne jest systemowe podejście do zdrowia młodego pokolenia. Czy nowy przedmiot rzeczywiście stanie się obowiązkowy i czy spełni oczekiwania uczniów, rodziców oraz nauczycieli – przekonamy się w najbliższych miesiącach.
Jedno nie ulega wątpliwości: jeśli zmiany wejdą w życie, będą jednymi z najważniejszych reform w polskiej edukacji ostatnich lat.
Czytaj także:
Lekarze zalecają zaprzestanie przyjmowania witaminy D, jeśli występuje którykolwiek z tych objawów
Znaleziono ciało zaginionego 4-latka obok jego psa