Wystraszony i porzucony pies znaleziony na ulicy – kiedy weterynarz przyjrzał się bliżej, zdał sobie sprawę, co stało się z jego ciałem

Zwierzęta są jak ludzie, to stworzenia pełne emocji.

Nawet jeśli nie potrafią tego wyrazić słowami, mogą odczuwać miłość i ból tak samo jak my.

To wcale nie czyni ich mniej godnymi miłości i szacunku.

Chociaż dla większości z nas jest to oczywiste, czasami zdarzają się sytuacje, w których zwierzęta są traktowane w okrutny sposób.

Opieka nad psem wymaga od nas odpowiedzialności, tak samo jak w przypadku posiadania dzieci.

Trzeba mu poświęcić tyle uwagi, ile potrzebuje.

To zależy od Ciebie, czy zapewnisz mu jedzenie i dach nad głową.

Niestety są też ludzie, którzy kompletnie się do tego nie nadają. Zamiast należycie zaopiekować się zwierzętami traktują je bezlitośnie.

Nie rozumiem, jak można krzywdzić inne stworzenie. Nie znajduję na to wytłumaczenia.

Postrzelono go ponad 60 razy

Te bezbronne istoty muszą walczyć o życie, podczas gdy ci, którzy powinni się nimi zająć, umywają od tego ręce.

Taka sytuacja miała miejsce min. w przypadku psa Ashtona, którego postrzelono co najmniej 60 razy z pistoletu pneumatycznego – napisało The Mirror.

https://www.facebook.com/scottishspca/photos/a.185990696875/10157127319611876/?type=3

Pies był tak przerażony tym brutalnym atakiem, że członkom organizacji działającej na rzecz zwierząt trudno było go złapać.

Ashtona znaleziono w North Lanarkshire w Szkocji.

Pies cały trząsł się ze strachu. Chcąc mu pomóc i wziąć go do weterynarza trzeba go było uśpić – napisano na stronie organizacji.

Ratownicy doznali szoku, widząc na zdjęciach rentgenowskich, że Ashtona postrzelono nie jeden, ale ponad 60 razy.

„Mieliśmy problem, próbując złapać Ashtona, ponieważ był bardzo zdenerwowany” – powiedziała Claire Aiton, zastępca dyrektora organizacji SPCA.

„Po usunięciu kul Ashton zaczął dochodzić do siebie, a jego nastrój bardzo się zmienił. Nie był już agresywny i podejrzewamy, że wcześniej zareagował tak gwałtownie z powodu bólu, który odczuwał”.

Nie znaleziono właścicieli

Ashton odzyskał zdrowie i teraz nawet pozwala personelowi się pogłaskać.

Pies nadal czeka na nowych właścicieli. Organizacja próbuje też ustalić co dokładnie się stało, by znaleźć sprawców zdarzenia.

Biedny piesek. Nikt na to nie zasługuje! Myślimy o Tobie Ashton i mamy nadzieję, że wkrótce znów będziesz szczęśliwy! Zasługujesz na kochający dom.