Do tragicznego wypadku doszło w rezerwacie Growler Pines Tiger Preserve w Hugo w stanie Oklahoma. 37-letni Ryan Easley został zaatakowany przez tygrysa podczas występu na oczach publiczności.
Świadkami tragedii byli m.in. jego żona i mała córka.
Tygrys zaatakował go w szyję
Szeryf hrabstwa Choctaw Terry Park powiedział stacji ABC News, że Easley występował z tygrysem, którego wychowywał od małego. W pewnym momencie zwierzę nagle go zaatakowało.
– Doszło do tego pod koniec pokazu, na oczach widzów – mówił Park. – Nikt, poza Bogiem, nie wie, co sprawiło, że tygrys zaatakował swojego opiekuna i trenera.
Zwierzę ugryzło Easleya w okolice szyi i ramienia. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zginął niemal natychmiast.
Gdy tygrys odsunął się od niego, do zagrody wbiegła żona Easleya i zdołała przeprowadzić zwierzę do innej klatki.
Służby ratunkowe zostały wezwane około godziny 14. Gdy dotarły na miejsce, 37-latek już nie żył.
Jego ciało przewieziono do stanowego zakładu medycyny sądowej w Tulsie, gdzie miała zostać przeprowadzona sekcja zwłok.
Growler Pines Tiger Preserve opublikował na Facebooku oświadczenie po śmierci Easleya.
„Z ogromnym smutkiem potwierdzamy tragiczną śmierć Ryana Easleya, który stracił życie w wypadku z udziałem tygrysa znajdującego się pod jego opieką. Ryan był oddanym obrońcą dzikiej przyrody. Jego miłość do zwierząt, a zwłaszcza do wielkich kotów, była widoczna w każdym aspekcie jego życia. Poświęcił życie ochronie i opiece nad tymi wspaniałymi zwierzętami i głęboko wierzył w misję Growler Pines, której celem jest zapewnienie im bezpiecznego i odpowiedniego domu na całe życie”.
Prowadził objazdowe pokazy z tygrysami
Easley wcześniej prowadził ShowMe Tigers – objazdowe występy z udziałem tygrysów.
Przedstawiciele rezerwatu poinformowali, że zarówno Growler Pines, jak i ShowMe Tigers przeszły 32 kolejne kontrole amerykańskiego Departamentu Rolnictwa bez stwierdzenia nieprawidłowości. Ostatnia kontrola związana z odnowieniem licencji odbyła się w styczniu 2025 roku.
Sprawę bada obecnie amerykański Departament Rolnictwa, który wydał licencję placówce, a także Oklahoma Department of Wildlife Conservation.
Szeryf Terry Park przekazał, że tygrys został odizolowany i pozostanie w jednej klatce do czasu zakończenia postępowania.
Laura Hagen z organizacji Humane World for Animals podkreśliła, że tragedia po raz kolejny pokazuje ryzyko związane z wykorzystywaniem dzikich zwierząt do celów rozrywkowych.
– Śmierć Ryana Easleya była smutną i możliwą do uniknięcia tragedią. Mamy nadzieję, że stanie się przypomnieniem o zagrożeniach i okrucieństwie związanym z działalnością osób, które nadal wykorzystują niebezpieczne dzikie zwierzęta w celach rozrywkowych – powiedziała.
Część tygrysów należała wcześniej do Joe Exotica
Potwierdzono również, że niektóre z tygrysów znajdujących się pod opieką Easleya należały wcześniej do Josepha Maldonado, znanego szerzej jako Joe Exotic – byłego właściciela zoo w Oklahomie i bohatera serialu Netfliksa „Król tygrysów”.
Joe Exotic, który obecnie odbywa karę 21 lat więzienia, zamieścił w serwisie X wpis z kondolencjami po śmierci Easleya.
Nie wszyscy reagowali jednak w podobnym tonie.
Organizacja PETA skrytykowała działalność Easleya, zarzucając mu, że przez lata woził tygrysy po całym kraju, zmuszał je do udziału w pokazach i przez wiele godzin trzymał w klatkach, gdy nie występowały.
Sprawa ponownie wywołała dyskusję na temat wykorzystywania wielkich kotów w pokazach i trzymania ich w bezpośrednim kontakcie z ludźmi.
Nagły i brutalny atak wstrząsnął rodziną Easleya, jego znajomymi i lokalną społecznością. Tragedia stała się kolejnym przypomnieniem, że nawet zwierzęta wychowywane przez człowieka od najmłodszych lat pozostają dzikimi drapieżnikami.
Czytaj także:
Magiczny moment: uratowany tygrys z zoo po raz pierwszy wchodzi do wody
Ogród zoologiczny świętuje narodziny trojaczków zagrożonego wyginięciem tygrysa syberyjskiego