Mówi się, że koty mają dziewięć żyć. Ale gdy na australijskim Gold Coast zaginął dziewięciomiesięczny kot rasy burmańskiej o imieniu Pablo, jego opiekunowie byli pewni, że stało się najgorsze. Nikt nie spodziewał się, że prawda okaże się jeszcze bardziej wstrząsająca — i że zakończy się prawdziwym „cudem”.
Zniknął na ponad godzinę. Rodzina szukała wszędzie
Według relacji, Pablo zniknął na ponad godzinę, a domownicy przeczesywali cały dom, próbując go znaleźć. Dopiero później okazało się, że kot prawdopodobnie wślizgnął się do otwartej, nieaktywnej pralki ładowanej od przodu, aby uciąć sobie drzemkę w cichym, „bezpiecznym” miejscu.
W pewnym momencie ktoś z rodziny uruchomił pralkę, nie wiedząc, że w środku jest zwierzę.
55 minut prania. Zimny cykl. Około 3000 obrotów
To, co wydarzyło się później, brzmi jak scenariusz koszmaru. Jak podawały media i klinika weterynaryjna, Pablo przeszedł pełny, 55-minutowy zimny cykl, podczas którego bęben wykonał nawet około 3000 obrotów.
Kiedy cykl się zakończył, rodzina znalazła kota w stanie krytycznym. Natychmiast ruszyli po pomoc.
„Najcięższy przypadek, jaki widziałam od dawna”
Pablo trafił do Small Animal Specialist Hospital (SASH) na Gold Coast, na oddział Emergency & Critical Care. Lekarze nie ukrywali, że sytuacja jest dramatyczna. Weterynarz prowadząca, dr Ella Yarsley, mówiła, że kot doznał urazów mózgu i płuc i był w jednym z najgorszych stanów, jakie widziała od dłuższego czasu.
To był wyścig z czasem.
Tydzień walki o życie i… przełom
SASH przekazał, że Pablo otrzymał intensywną, całodobową opiekę. Przez kolejne dni personel monitorował jego stan i prowadził leczenie (m.in. farmakologiczne i wspomagające), a po siedmiu dniach nastąpiło to, na co wszyscy liczyli: kot zrobił ogromny postęp.
W końcu Pablo mógł opuścić szpital. Według informacji podawanych przez klinikę, wyszedł z tego koszmaru z drobniejszymi obrażeniami, m.in. nadal gojącą się łapką i końcówką ogona.
Lekarze nazwali jego przetrwanie i powrót do zdrowia „cudem” — i trudno się z tym nie zgodzić.
Dlaczego koty wchodzą do pralek?
Wydaje się nieprawdopodobne, że do takich wypadków w ogóle dochodzi — a jednak specjaliści zwracają uwagę, że koty regularnie szukają w domu miejsc:
- ciepłych,
- ciasnych,
- cichych,
- „osłoniętych” od bodźców.
Bęben pralki (albo suszarki) może wyglądać dla nich jak idealna kryjówka. A człowiek w pośpiechu potrafi nie zauważyć zwierzęcia, zwłaszcza gdy pralka stoi w pralni, łazience lub garażu.
SASH apeluje do opiekunów: jedna prosta rzecz może uratować życie
Po sprawie Pabla klinika wykorzystała jego historię jako ostrzeżenie. Przekaz jest prosty: zanim uruchomisz pralkę lub suszarkę, zawsze sprawdź bęben — nawet jeśli wydaje ci się, że zwierzę jest gdzieś indziej.
Warto dodać też inne szybkie nawyki bezpieczeństwa:
- nie zostawiaj uchylonych drzwiczek pralki „na chwilę”,
- po załadowaniu prania zamykaj urządzenie od razu,
- jeśli masz kota „znikającego” w domu, sprawdź najpierw sprzęty i szafki.
Ta historia mogła skończyć się inaczej
W tej sprawie zadziałało kilka rzeczy naraz: szybka reakcja rodziny, dostęp do specjalistycznej pomocy i — jak przyznawali sami lekarze — niezwykła odporność zwierzęcia.
Pablo miał po prostu ogromne szczęście. I zostawił nam ostrzeżenie, o którym trudno zapomnieć.
Czytaj także:
Kot chce spać w Twoim łóżku: powód może Cię zaskoczyć
Jeśli kot cię gryzie, oto co to naprawdę oznacza