Tragiczny, rozdzierający serce wypadek pogrążył społeczność w żałobie po stracie małej Ember Renee Southard, która miała zaledwie 6 miesięcy.
Upadła na podjeździe
Doniesienia o śmierci małego dziecka zawsze poruszają serce, ale pamięć o Ember Southard zasługuje na to, by żyć dalej. Niestety, ta słodka dziewczynka nigdy nie miała szansy nauczyć się chodzić, mówić ani doświadczyć radości życia.
Jej krótki pobyt na Ziemi zakończył się tragicznie 14 marca, w najgorszych możliwych okolicznościach. Według WFLA, Ember z hrabstwa Bibb w Alabamie straciła życie w wyniku ataku psa.
Chociaż to tragiczne zdarzenie miało miejsce w domu członka jej rodziny w hrabstwie Shelby, to Ember pochodziła z hrabstwa Bibb. Do ataku doszło w piątek około godziny 10:00.
Według matki Ember, Anny, wszystko wydarzyło się, gdy zabrała babcię do lekarza. Choć matka zamierzała zabrać córkę ze sobą, to członkowie rodziny zapewnili ją, że przecież na ten krótki czas dziewczynka może z nimi zostać.
Jednak kobiety nie zdążyły się nawet zarejestrować u lekarza i nie minęło nawet 20 minut, nim Anny odebrała telefon od członka rodziny, który opiekował się Ember. Po tym co usłyszała popędziła do domu i przyjechała tuż za karetką.
Z chwilą, gdy zobaczyła Ember, dziewczynka wydawała się już bez życia. Z tego co było wiadomo jej córka upadła na kolana na podjeździe, a jej kolana krwawiły od uderzenia. Potem padły słowa „atak psa” i Anny dowiedziała się, że Ember zaatakował 11-letni pies rasy American Bully, który miał kontakt z wieloma dziećmi i nigdy wcześniej żadnego nie skrzywdził.
Domowy pupil
Ember przetransportowano do karetki, a Anny Southard jechała z przodu. Błagała, żeby córce nic się nie stało, ale w głębi duszy wiedziała, że ona tego nie przeżyje. Wiedziała to już w chwili, gdy zobaczyła sine, nieruchome ciało Ember.
Lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy, ale zanim Ember przewieziono na salę operacyjną, poinformowano Anny, że szanse na przeżycie jej córki są bardzo małe i jest to mało prawdopodobne. Pomimo złych rokowań, Anny Southard błagała o ratunek dla Ember. Niestety pomimo wysiłków kilkunastu lekarzy o godzinie 1:10 Ember zmarła.
Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

Jak poinformowała policja pies odpowiedzialny za atak był domowym pupilem. W tym czasie w domu znajdowały się dwa psy, które natychmiast poddano 10-dniowej kwarantannie.
Obecnie Departament Policji w Alabamie prowadzi dochodzenie w sprawie tego tragicznego zdarzenia. Nie dokonano żadnych aresztowań, a władze oczekują na decyzje prokuratora okręgowego hrabstwa Shelby i ławy przysięgłych.
W wywiadzie dla WLFA udzielonym za pośrednictwem poczty elektronicznej, Anna poinformowała, że jeden z członków rodziny zasnął z Ember na swojej piersi.
„Miała najsłodszy uśmiech”
Jednak Ember wymknęła się i została pogryziona przez psa. Członek rodziny, który cierpi na epilepsję, dostał ataku, gdy Ember była już w karetce.
„Moja córka była taka słodka” – wspomina Anny Southard. „Miała najsłodszy uśmiech, najsłodszy pisk. Ember była taka radosna. Takie grzeczne dziecko. Zawsze miała lekki uśmiech i wielkie, piękne oczy. Nienawidziła marznąć ani moknąć. Nie potrafię nawet opisać uczucia, jakie towarzyszyło mi przy zmywaniu krwi z mojej córki, owijanie jej ciała ciepłymi kocami, żeby nie zmarzła. Tylko ja i moi dziadkowie zobaczyliśmy ją jako pierwsi po jej śmierci. Nie pozwoliłam nikomu innemu jej zobaczyć, dopóki nie była tak czysta i ciepła, jak to tylko możliwe”.
„Ember nazywano Noodle, ponieważ jako noworodek miała małe, makaronowe paluszki u stóp, i tak się to po prostu przyjęło. Malutki makaronik. Idealny makaronik. Kochało ją tak wiele osób. Ember była ekspertką w uśmiechaniu się do ciebie, zanim na ciebie zwymiotuje. Miała najsłodszy głosik. Właśnie nauczyła się przewracać na drugi bok. Nie było nikogo, kto by jej nie pokochał. Miała niesforne blond/rude włosy i wielkie, błyszczące oczy. Nigdy nie było bardziej idealnego dziecka niż mój makaronik.”
Anny uznała, że nie będzie wnosić oskarżenia, mimo że w pierwszym momencie chciała to zrobić, gdy była zdruzgotana i zła. Kobieta stwierdiła jednak, że NIGDY nie wybaczy temu członkowi rodziny, że zasnął z jej córką na piersi. Nigdy.
Można było temu zapobiec
Anny uważa, że tej tragedii można było zapobiec.
„Moja córka odeszła na zawsze, bo nie potrafiono przestrzegać prostej [wulgaryzm] zasady. Ja ściśle przestrzegam zasad bezpiecznego snu i nigdy nie pozwalam moim dzieciom przebywać w pobliżu psów w taki sposób. Zawsze są pod nadzorem, a ja trzymam je na rękach. Nie będę wnosić oskarżenia i nie będę o to zabiegać. Myślę, że świadomość tego, jak to zaniedbanie wpłynęło na moją córkę, to kara sama w sobie i będzie ich prześladować do końca życia i słusznie. To był wypadek. Wypadek, którego można było uniknąć, to nadal wypadek”.
Na GoFundMe utworzono zbiórkę, aby pomóc rodzinie w pokryciu kosztów pogrzebu i wiele osób zaoferowało swoje wsparcie. Jednak Anny ma inną szczególną prośbę do wszystkich, którzy chcą pomóc w tym trudnym czasie:
„Najważniejsze, co możecie dla mnie zrobić, to trzymać swoje dzieci bliżej siebie. Dbać o bezpieczny sen. Trzymać psy, WSZYSTKIE PSY, z dala od swojego dziecka. Każdy pies może zabić niemowlę. Nie ma powodu, żeby ryzykować. Nigdy nie warto. Proszę, proszę, trzymajcie swoje dzieci z dala od psów i dbajcie o bezpieczny sen. Ten pies miał 11 lat i nigdy nie skrzywdził człowieka, a tym bardziej dziecka”.
Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

Serce pęka z żalu. Brakuje mi słów na to co się stało. Spoczywaj w pokoju, maleńka Ember!
CZYTAJ TAKŻE:
Labrador sąsiada pogryzł 5-latkę, z pomocą przybiegł jej pitbull
Dziecko pierwszy raz spotyka psa – reakcja psa gdy chłopiec podchodzi jest niesamowita