W obliczu rosnącego napięcia na świecie, po atakach powietrznych na Iran, które przeprowadziły USA i Izrael, wielu Amerykanów zadaje sobie przerażające pytanie. Jeśli konflikt przerodziłby się w III wojnę światową, w której części kraju mielibyśmy szansę na przeżycie?
Oskarżono Iran o wznowienie programu nuklearnego
Był taki czas, gdy amerykańscy studenci ćwiczyli, jak postępować w razie ataku nuklearnego, gdy za największe zagrożenie dla kraju uważano Związek Radziecki. Tak zwane ćwiczenia „kucnij i schowaj się” polegały na tym, że dzieci chowały się pod ławkami, aby przygotować się na radziecki atak nuklearny. To dawało iluzję gotowości, pomimo minimalnej ochrony praktycznej.
Obecnie czasy z pewnością się zmieniły. Jednak w związku z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w konflikt zbrojny z Iranem, niektórzy obawiają się, że dawne obawy mogą powrócić.
Prezydent Donald Trump i jego współpracownicy twierdzą, że Iran wznowił swój program nuklearny, posiada wystarczającą ilość materiału rozszczepialnego, aby zbudować bombę w ciągu kilku dni i opracować pociski dalekiego zasięgu zdolne do dotarcia do Stanów Zjednoczonych.
Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

Wszystkie te trzy twierdzenia są albo fałszywe, albo niepotwierdzone, jak poinformowało „The New York Times”, ale to nie powstrzymało USA przed przeprowadzeniem ataków na Iran.
Operacja Epicka Furia dotknęła kilka irańskich miast, w tym Teheran, Isfahan, Tebriz, Kermanszah i Kom, jak podało Sky News. Według doniesień zabito Najwyższego Przywódcę Ajatollaha Alego Chameneiego, który rządził krajem przez ponad 30 lat.
Chociaż Trump ostrzegał Iran przed odwetem, to analitycy obawiają się, że jakikolwiek kontratak mógłby uderzyć w amerykańskie arsenały rakietowe, co mogłoby doprowadzić do niebezpiecznej eskalacji konfliktu.
2000 głowic nuklearnych
Według Nuclear Forces, większość z około 2000 amerykańskich głowic jądrowych skoncentrowana jest w Montanie, Dakocie Północnej i Nebrasce. Mniejsze zapasy znajdują się w Wyoming i Kolorado.
Każde bezpośrednie uderzenie w te obiekty mogłoby spowodować katastrofalne promieniowanie. Na przykład stany, w których znajdują się arsenały rakietowe takie jak Montana, Wyoming, Kolorado, Nebraska, Dakota Południowa, Dakota Północna, Iowa i Minnesota, mogłyby zostać narażone na promieniowanie o natężeniu od 1 Gy do 84 Gy. Podczas gdy zaledwie 8 Gy jest uważane za śmiertelne.
Tak więc analitycy, tacy jak z „Newsweek”, sugerują, że stany w USA położone najdalej od infrastruktury nuklearnej mogą mieć największe szanse na przetrwanie.
Na liście znajdują się: Maine, New Hampshire, Vermont, Massachusetts, Rhode Island, Connecticut, Nowy Jork, New Jersey, Pensylwania, Delaware, Maryland, Waszyngton, Wirginia, Wirginia Zachodnia, Karolina Północna, Karolina Południowa, Georgia, Floryda, Alabama, Missisipi, Tennessee, Kentucky, Ohio, Indiana i Michigan. Inne stosunkowo bezpieczne opcje to Waszyngton, Utah, Nowy Meksyk i Illinois.
„Wnioski te opiera się na średnim ryzyku narażenia na promieniowanie, obliczonym dla każdego punktu szerokości i długości geograficznej, przy użyciu skali mierzącej szacowaną skumulowaną dawkę promieniowania po czterech dniach w grajach (Gy), jednostce dawki promieniowania jonizującego” – wyjaśniono w „Newsweek”.
Długoterminowe przetrwanie – dwa miejsca
Nawet jeśli niektóre stany zapewniają ochronę przed początkowymi zniszczeniami, eksperci ostrzegają, że żadne z miejsc w USA nie jest całkowicie wolne od ryzyka w przypadku pełnoskalowego konfliktu nuklearnego.
W 2023 roku w czasopiśmie „Scientific American” ostrzegano, że „skoordynowany atak nuklearny na istniejące amerykańskie arsenały rakietowe w Kolorado, Wyoming, Nebrasce, Montanie i Dakocie Północnej, doprowadziłby do unicestwienia wszelkiego życia w okolicznych regionach i skażenia żyznych gruntów rolnych na lata”.
Biorąc pod uwagę długoterminowe przetrwanie dziennikarka śledcza Annie Jacobsen powiedziała Stevenowi Bartlettowi w podcaście „The Diary of a CEO”, że kraje na półkuli południowej, takie jak Nowa Zelandia i Australia, dawałyby na to największe szanse podczas nuklearnej zimy.
„Miejsca takie jak Polska czy Ukraina byłyby po prostu zasypane śniegiem przez 10 lat” – wyjaśniła Annie Jacobsen. „Więc rolnictwo by upadło, a kiedy rolnictwo zawodzi, ludzie po prostu umierają”.
Dziennikarka podkreśliła też, że promieniowanie i uszkodzona warstwa ozonowa sprawiłyby, że światło słoneczne byłoby zabójcze w wielu częściach świata. To zmusiłoby ocalałych do zejścia pod ziemię, co prowadziłoby do brutalnych walk o pożywienie.
Kontynuacja artykułu pod zdjęciem

„Wszędzie, poza Nową Zelandią i Australią. To jedyne miejsca, w których faktycznie możnaby utrzymać rolnictwo” – stwierdziła.
Poza długoterminowym bezpieczeństwem żywnościowym, odległość od głównych mocarstw nuklearnych sprawia, że są one znacznie mniej prawdopodobnym celem pierwszego ataku.
Rada Annie Jacobsen jest dosadna: „Nikt nie jest naprawdę bezpieczny w razie wojny nuklearnej. Jednak jeśli szukasz jak największych szans na przetrwanie i możliwości uprawy żywności, gdy reszta planety zamarznie, pakuj się i ruszaj do Australii”.
CZYTAJ TAKŻE:
Fizyk, laureat Nagrody Nobla, przewiduje datę zagłady ludzkości
Stephen Hawking ostrzegał, że Ziemię może spotkać katastrofa szybciej, niż myślimy