Zmarznięty kot drapie w drzwi i prosi o pomoc – po kilku godzinach weterynarz dostrzega, co kryje się w jego sierści

Mówi się, że to koty decydują o tym kto zostanie ich właścicielem. Dokładnie tak stało się w przypadku pewnego rudego kota, który zdecydował, że nie może już dłużej żyć na ulicy.

W Walentynki Jaelle, mieszkanka miejscowości Quebec w Kanadzie zobaczyła rudego kota drapiącego łapą w drzwi jej domu.

Kobieta nie miała serca, by zignorować kota w tak mroźny, zimowy dzień. Otworzyła więc drzwi, żeby go wpuścić.

Jaelle nigdy wcześniej nie widziała tego kota w pobliżu jej domu. Jednak doskonale rozumiała, że ​​może nie przeżyć, jeśli zostanie na mrozie i to bez jedzenia.

Dobroć, którą okazała kotu na zawsze zmieniła ich życie.

My, oddani miłośnicy zwierząt, doskonale wiemy, że nie ma takiej rzeczy, której nie zrobilibyśmy dla naszych czworonożnych przyjaciół.

Gdybyśmy tylko zobaczyli, że jakieś zwierzę jest ranne, pomoglibyśmy w każdy możliwy sposób. Tego właśnie potrzebował kot Aslan.

Ten bezdomny kot przez długi czas walczył o jedzenie w bardzo mroźnych warunkach.

Aslan, który przez długi czas mieszkał na ulicy wiedział, że pilnie musi coś zjeść. W przeciwnym razie groziło mu zamarznięcie na śmierć.

Zrobił więc to co powinien.

W desperacji, próbując uzyskać pomoc zwrócił się do nieznanego mu człowieka.

Szukał ciepłego miejsca

Kot zaczął drapać w drzwi mając nadzieję, że w domu jest ktoś, kto go do niego wpuści.

Jaelle usłyszała dźwięki dochodzące z zewnątrz i podeszła do okna. Zobaczyła w nim przemarzniętego Aslana.

Widząc w jakim jest stanie nie wahała się ani sekundy, aby wpuścić go do ciepłego wnętrza.

Tak się złożyło, że Jaelle była pracownikiem schroniska dla zwierząt i mogła poprosić też o pomoc swoją szefową Marie Simard.

„Jego widok bardzo poruszył moje serce. Poradziłam jej, żeby zawiozła kota do weterynarza i po 30 minutach znalazł się już w naszej klinice ” powiedziała Marie dla Bored Panda.

„Gdy kot dotarł do weterynarza, był bardzo spokojny i bez problemu pozwolił mu się zbadać. Podczas badania krwi i prześwietlenia, kot wcale się nie bał”.

Nigdy nie znaleziono jego bezdusznych właścicieli

W trakcie badania ustalono, że Aslan nie ma chipa. Co oznaczało, że trudniej będzie odnaleźć jego właściciela, jeśli takiego ma.

Rudemu kotu nadano imię Aslan, na cześć jednej z postaci „Opowieści z Narnii”. Otoczony został czułą opieką, taką jakiej potrzebował i na którą zasługiwał.

„Przypuszczaliśmy, że Aslan został porzucony przez nieodpowiedzialnych właścicieli. W schronisku jest wiele kotów pozostawionych przez ludzi, min. takich, których nie stać na opłacenie opieki weterynaryjnej. Wszędzie szukaliśmy informacji o zaginionym kocie, ale niczego nie znaleźliśmy”- powiedziała Marie Simard.

Z badań przeprowadzonych przez weterynarza wynikało też, że Aslan ma problem z zębami, jest wyziębiony, ma ślad po ugryzieniu, w które wdarło się zakażenie.

Tak żyje dziś Aslan

Lekarze odkryli również, że kot krwawi z rany, ma wszy, robaki, cukrzycę i alergię skórną.

„Wyniki jego morfologii były naprawdę złe, więc musiał zostać w klinice przez kilka dni. Trzeba było ustabilizować jego stan, zanim mógł trafić do rodziny zastępczej.”

Aslan w końcu doczekał się życia, o którym marzył.

Kot po pobycie w szpitalu trafił do schroniska dla zwierząt, w którym pracowała Marie. Miał okazję, by poznać tam bliskich przyjaciół.

Opiekunowie nie mieli serca, by Aslana z nimi rozdzielać. Został więc w schronisku, gdzie mieszka razem ze swoimi przyjaciółmi.

„Aslan to bardzo kochający kot. Szybko zapomniał o swoim dzikim życiu i nawet nie próbował uciekać. Lubi spać na poduszce i się przytulać”.

Bardzo się cieszymy, Aslan! Każdy zasługuje na ciepły i kochający dom!