7-miesięczny chłopczyk, który został pobity przez wujka, nie ma zamiaru umierać, po tym, jak odłączono aparaturę wspomagającą

Nigdy nie pozwól komukolwiek powiedzieć, że Bobby Webber nie jest wojownikiem.

W 2014 roku mały Bobby miał zaledwie 7 miesięcy, kiedy został brutalnie pobity przez Andrew Nolana, narzeczonego swojej ciotki. Przez cztery godziny był bity i torturowany. W wyniku tego zdarzenia chłopiec znalazł się w stanie krytycznym – walczył o swoje życie.

Kiedy to tragiczne zdarzenie miało miejsce, rodzice chłopca, Elise i Barry, przebywali właśnie na wyjeździe z okazji miesiąca miodowego. Zostawili synka pod opieką siostry Elise, która była zaręczona z Nolanem.

Obrażenia Bobby’ego były tak dotkliwe, że malec musiał zostać podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Po pewnym czasie lekarze doradzili rodzicom, że najlepszym rozwiązaniem dla chłopca, będzie odłączenie go od respiratora. To była niezwykle trudna decyzja, ale po pewnym czasie rodzice postanowili pozwolić dziecku odejść. Nie wiedzieli, że ich synek ma zamiar sprzeciwić się takiemu losowi.

https://twitter.com/eBayDownUnder/status/806729150824230912

Kiedy Elise i Barry Webberowie wybrali się na swój miesiąc miodowy, w najgorszych koszmarach nie wyobrażali sobie, co może w tym czasie przytrafić się ich 7-miesięcznemu synkowi, Bobbiemu. Zostawili chłopca pod opieką siostry Elise, która była wówczas zaręczona z mężczyzną imieniem Andrew Nolan.

Pewnego popołudnia ciotka Bobby’ego wzięła jego starsze rodzeństwo do kina. Chłopca zaś zostawiła pod opieką Nolana.

Nolan, który od ponad dekady był przyjacielem rodziny, pod nieobecność narzeczonej bił i torturował Bobby’ego. Spowodował u niego wielokrotne złamania czaszki, złamanie kręgów, ślady ugryzień na całym ciele i posiniaczone genitalia.

Bobby został przewieziony do szpitala, gdzie podłączono go do aparatury podtrzymującej życie. Lekarze nie dawali nadziei na to, że chłopiec przeżyje i – jak podaje Daily Mail – doradzili rodzicom, aby ci odłączyli go od respiratora.

Kiedy w końcu się na to zgodzili, ku zdumieniu wszystkich, Bobby nadal oddychał. Do dziś cały czas robi postępy. Nazywany „Bobbym Odważnym”, malec od czterech lat walczy z przeszkodami, jakie pod nogi rzuca mu życie. A przecież nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

W wyniku odniesionych obrażeń u Bobby’ego rozwinęło się czterokończynowe porażenie mózgowe i upośledzenie wzroku, ale jego mama mówi, że malec nigdy nie pozwala, by coś go powstrzymało.

„Naprawdę wszystko, co udało się osiągnąć Bobbiemu, powoduje u mnie ogromny podziw” – powiedziała w Daily Mail Australia.

Pomimo przeciwności

„Najtrudniejsza jest w tym wszystkim ciągła zmiana pozycji. Nie może usiąść albo się przeczołgać do miejsca, w którym chciałby się znaleźć. Musimy mu w tym pomagać” – powiedziała kobieta.

„To nigdy się nie kończy. Jak tylko Bobby się obudzi, wiadomo, że trzeba będzie go podnosić. Podajemy mu wówczas pierwszą dawkę leków i staramy się go przebrać. Zabieramy go do toalety, bo właśnie teraz przechodzimy przez ten etap, w którym uczymy go z niej korzystać. Już prawie się wszystkiego nauczył – co jest naprawdę niesamowite.

To naprawdę jedno z jego największych osiągnięć. Będzie ono miało też ogromny wpływ na nas, jako rodzinę. Powiedziano nam, że nigdy nie będzie robił żadnej z tych rzeczy, ale jakoś jednak robi. Co więcej, ustąpiły u niego objawy epilepsji.”

Bobby ma obecnie 4 lata. Rozwalił w drobny mak każdą przeszkodę, jaką postawiło przed nim życie. Nie tylko ma remisję epilepsji (ostatni atak wystąpił u niego trzy lata temu), ale również w każdą niedzielę uczestniczy w spotkaniach kibiców Liberty Allstars – jest to grupa stworzona z dzieci wymagających specjalnej opieki.

„Daje mu to możliwość uczestniczenia w sporcie, a przy tym nie czuje się w żaden sposób inny” – powiedziała Elise.

„W żaden sposób nie czuje się tu gorszy. Czerpie ogromną radość z bycia członkiem Liberty. Z jeżdżenia na zawody i słuchania jak wszyscy klaszczą w reakcji na coś, z czego jest bardzo dumny. To było cudowne dla świadomości jego ciała.

Naprawdę dobrze reaguje na muzykę. Wspierające środowisko dla mnie, Bobby’ego i Olivii, to błogosławieństwo. Na tej sali sportowej znajdują się ludzie, którzy jakiś czas temu byli dla nas zupełnie obcy, teraz są rodziną i przyjaciółmi.”

Trudno odpowiednio pochwalić Bobby’ego. Ten mały chłopiec był bity i torturowany przez okrutnego człowieka, który zasługuje na dożywocie. Mimo tego Bobby inspiruje innych wszystkim, co robi.

Pomóż nam rozpowszechnić informacje o niesamowitych osiągnięciach Bobby’ego. Niech jak najwięcej ludzi na świecie dowie się o jego wielkiej sile.

Udostępnij ten artykuł na Facebooku, jeśli życzysz Bobby’emu wszystkiego, co najlepsze!