Były nurek wojskowy twierdzi, że „podczas tragedii na Malediwach doszło do złamania zasad”

Były nurek wojskowy twierdzi, że podczas wyprawy nurkowej na Malediwy, w wyniku której zginęło pięć osób, „nie przestrzegano zasad”.

Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej.

W tragedii uczestniczyła grupa włoskich nurków związanych z Uniwersytetem w Genui. Ich ciała odnaleziono po tym, jak zaginęli podczas nurkowania w głębokiej jaskini na atolu Vaavu.

Wśród ofiar śmiertelnych byli profesor nadzwyczajny ekologii Monica Montefalcone, a także jej córka Giorgia Sommacal. Biolog morski Federico Gualtieri, badaczka Muriel Oddenino oraz instruktor nurkowania Gianluca Benedetti. Ciało Benedettiego odkryto wkrótce po incydencie 14 maja, a ciała pozostałych czterech nurków odnaleziono kilka dni później.

Uważa się, że grupa eksplorowała system jaskiń na głębokości około 50 metrów. Według ABC News, legalny limit nurkowania rekreacyjnego na Malediwach wynosi 30 metrów.

Były nurek wojskowy Shafraz Naeem publicznie opowiedział o ryzyku związanym z nurkowaniem w tym miejscu. Pyta, dlaczego pozwolono na jego przeprowadzenie.

„Wykonałem co najmniej 50 nurkowań w jaskiniach Alimatha, zachowując przy tym odpowiednie środki ostrożności i używając właściwego sprzętu” – powiedział Naeem włoskiemu magazynowi Il Giornale .

Stwierdził, że „zawsze zdaje sobie sprawę” z ekstremalnych niebezpieczeństw, jakie wiążą się z nurkowaniami na takich głębokościach. Podkreślił, że „konieczne jest posiadanie wiedzy i zachowanie ostrożności”.

Naeem następnie wprost zapytał, w jaki sposób grupa otrzymała pozwolenie na przeprowadzenie wyprawy.

„Wszyscy wiedzą, że złamano zasady. Nie mieli nawet pozwolenia na prowadzenie badań na takich głębokościach” – powiedział dziennikowi Il Giornale .

Shutterstock.com

Sprawa w toku

Według doniesień jaskinia ma głębokość około 70 metrów i długość około 200 metrów.

Naeem twierdził również, że warunki panujące wewnątrz jaskini będą wyzwaniem „nawet dla najbardziej doświadczonych nurków”.

Chociaż dokładna przyczyna śmierci jest wciąż badana, ostrzegł, że na takich głębokościach pojedynczy błąd może szybko okazać się tragiczny w skutkach.

Według Naeema podczas tak głębokiego nurkowania wystarczy „jedno nieoczekiwane zdarzenie, aby szybko przerodzić się w tragedię ”.

Jednocześnie stwierdził, że „nieodpowiedzialne” byłoby snucie domysłów na temat tego, co dokładnie się wydarzyło, dopóki śledztwo się nie zakończy.

W tragedii zginął również sierżant sztabowy Mohammed Mahudhee, który zmarł na chorobę dekompresyjną 16 maja podczas poszukiwań zaginionej grupy.

Władze Malediwów rozpoczęły oficjalne dochodzenie w celu ustalenia, dlaczego nurkowie przekroczyli dopuszczalną głębokość.

Rzecznik rządu, Mohamed Hussain Shareef, odniósł się publicznie do incydentu, mówiąc: „Zgodnie z prawem, w przypadku nurkowania rekreacyjnego i komercyjnego nikt nie może schodzić na głębokość większą niż 30 metrów. Niestety, wygląda na to, że zdarzyło się to na znacznie większej głębokości, ponieważ wejście do jaskini znajduje się prawie 50 metrów pod wodą”.

Tymczasem włoski organizator wycieczek związany z wyprawą nurkową zaprzeczył, jakoby zezwolił na nurkowanie lub wiedział o nim, gdyż rzekomo naruszało ono lokalne przepisy.

Według prawnika firmy, który rozmawiał z włoską gazetą Corriere della Sera , operator nie wiedział, że grupa zamierza zejść poniżej dozwolonej głębokości.

Jak podano, po tym incydencie licencja na eksploatację statku MV Duke of York została zawieszona na czas nieokreślony.

Podziel się tą informacją z innymi, którzy śledzą tragedię nurków na Malediwach, w której zginęło 5 osób.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Wstrząsające szczegóły ujawnione: znaleziono cztery pozostałe ciała osób z tragicznego wypadku podczas nurkowania na Malediwach

Mąż patrzył, jak aligator zabija jego żonę – to, co zobaczył w jej ostatnich chwilach, będzie go prześladować na zawsze